wtorek, 8 marca 2016

Marek Stelar: Twardy zawodnik

Staram się w miarę na bieżąco śledzić zapowiedzi wydawanych na polskim rynku kryminałów i zapoznawać się z ich recenzjami. To dla mnie dobry sposób na podjęcie decyzji, co jestem w stanie przeczytać, mając na uwadze ograniczenia czasu i budżetu.
Zdarza się jednak wcale nie rzadko, że coś mi umknie i dopiero po czasie orientuję się, że przegapiłam interesującą książkę. Taka właśnie naszła mnie myśl, gdy na Kryminalnej Pile przeczytałam o książkach nominowanych do Nagrody dla Najlepszej Polskiej Miejskiej Powieści Kryminalnej 2015. Na zamieszczonej liście są jak dla mnie zarówno książki lepsze, jak i słabsze, ale znalazła się też jedna o której wcześniej nie słyszałam, czyli Twardy zawodnik. I tak właśnie zdecydowałam się ją przeczytać.

Lektura upłynęła mi bardzo szybko, bo raz, że miałam na nią akurat sporo wolnego czasu, a dwa, że książka mnie niesamowicie wciągnęła, więc i tak miałam problem, żeby się od niej oderwać. Najbardziej żałuję, że dopiero po lekturze zorientowałam się, iż jest to druga część cyklu i że umknęła mi możliwość przeczytania go w odpowiedniej kolejności.
Co do samej książki - przedstawiona w niej historia "Twardego zawodnika", czyli faceta któremu zawsze wszystko się udaje... aż do czasu, bardzo mi się spodobała. Pomimo, że opowieść o Andersie czy też Andrzeju, zapowiadała się początkowo na historię o młodym, pozbawionym skrupułów biznesmenie i jego drodze do sukcesu, to rozwinęła się w rasowy kryminał. W książce pojawiła się cała galeria intrygujących postaci, kluczowe z nich to poza samym "Szwedziem" - nadkomisarz Robert Krugły i prokurator Michalczyk. Nie zabrakło też wielu bohaterów drugoplanowych, niemal jednak każdy z nich ma nadany pewien rys indywidualny - bardzo mi się ten zabieg spodobał.
Historia zaczyna się od prokuratora, który podejrzewa, że mógł kogoś zabić, a jeszcze wcześniej od pewnej niestandardowej propozycji biznesowej, jaką Anders Soedergren złożył Arturowi Strobiszowi, właścicielowi sieci klinik medycznych. Oba wydarzenia są ze sobą ściśle połączone, a gdy jeszcze w środku opowieści pojawia się wyjątkowo dobrze zorganizowany napad na konwojentów przewożących pieniądze do uzupełnienia bankomatów, akcja zaczyna się mocno zagęszczać i we wszystkich wątkach odnajduje się wspólny mianownik.
Z jednej strony kilka opisanych w książce zbiegów okoliczności, jest mało prawdopodobnych, z drugiej, czyż życie nie pisze najbardziej szalonych scenariuszy?
Nie chcę jednak tworzyć wrażenia, że jest to historia oparta na wymysłach autora - wręcz przeciwnie - jest napisana w tak realistyczny sposób, że momentami miałam wrażenie, że czytam wręcz reportaż. Na uwagę zasługuje też poprawność językowa, duża sprawność w tworzeniu opisów, zapisywaniu dialogów. Bardzo to doceniam, gdyż często te elementy kuleją u polskich pisarzy kryminałów.
Duże brawa dla Marka Stelara! To naprawdę dobra książka, warta lektury!

Ocena: 4,5/5

Marek Stelar, Twardy zawodnik, wydawnictwo Videograf SA, 2015

2 komentarze:

  1. Ja tę książkę przyuważyłam już jakiś czas temu, niestety moja biblioteka się w nią nie zaopatrzyła;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nic nie wiadomo, może w przyszłości wpadnie Ci w ręce i wtedy serdecznie polecam :)

    OdpowiedzUsuń