wtorek, 12 stycznia 2016

Stylista: Aleksandra Marinina



Tak się stało, że z książkami pani Marininy nie miałam kontaktu przez dobre kilka lat, a pałam do tej autorki sporym sentymentem, bo ona i Henning Mankell bardzo mocno wpłynęli w pewnym momencie na rozwój mojej fascynacji kryminałami, która została ze mną aż do dzisiaj. Dlatego, kiedy zorientowałam się, że w 2015 roku została wydana jej książka Stylista, wiedziałam, że nie ma innej opcji – muszę ją przeczytać!


Co mogę powiedzieć po tych kilku wieczorach z Nastią Kamieńską? Wcale, ale to wcale się nie zmieniła – co jednocześnie jest wadą jak i zaletą tej książki. Te kilka lat temu, gdy zaczęłam sięgać po Marininę opisywana rzeczywistość lat 90. nie wydawała się wcale odległa ani obca. Dzisiaj świat opisany w tej książce mocno razi – te minuty rozmowy przez komórkę za dolara, dziki rynek wydawniczy Rosji – to z jednej strony ciekawe smaczki,  a z drugiej powód dla którego ciągle wracała do mnie myśl, że to już nie czas na tę książkę – dzisiaj chętnie poczytałabym o 10-15 lat starszej Anastazji, która żyje tu i teraz w Rosji takiej jak dzisiejsza.
Oczywiście, to bardzo subiektywne odczucie, ale odbiór książki jest w moim przypadku zawsze wypadkową wielu subiektywnych wrażeń. Co do Stylisty jako takiego – na pewno nie dajcie się zwieść tytułowi – ta książka nie ma nic wspólnego ze światem mody. Fabuła opiera się o dwa wątki – jeden z nich to motyw Władimira Sołowiowa – dawnego kochanka Nastii, a dziś samotnego inwalidy, zresztą bardzo bogatego i równie tajemniczego inwalidy, który jest rozchwytywanym tłumaczem literatury japońskiej.  Anastazja odnawia z nim kontakt z racji śledztwa toczącego się w sprawie morderstw popełnianych przez seryjnego zabójcę na młodych, smagłych chłopcach. Pojawienie się w jej życiu danego kochanka to duża komplikacja, ale finalnie też sposób na to, by pchnąć śledztwo na nowe tory.
O tym, jakie jest zakończenie Stylisty nie będę oczywiście pisała, ale niestety nie mogę sobie darować uwagi, że jest ono jednym ze słabszych punktów tej książki. Bo o ile fabuła wciąga, historia rozwija się dość ciekawie, to moment gdy wszystkie wątki zaczynają się schodzić jest pewnym rozczarowaniem – za mało w tym prawdopodobieństwa pani Marinino.
Nie miejcie jednak wrażenia, że jest to książka zła. Wręcz przeciwnie – całkiem sympatyczna, ale w tym przypadku poprzeczka ustawiona jest naprawdę wysoko. Widać jednak bardzo dobry warsztat pisarski autorki – te zdania wciągają. Każda strona, każdy dialog mają w sobie to co, że masz ochotę powiedzieć sobie „jeszcze 5 minut”. A, że jestem po smutnej passie z kilkoma polskimi kryminałami, których nie udało mi się doczytać, to przygodę ze Stylistą uważam za pozytywne doświadczenie!

Ocena: 4/5
Stylista, Aleksandra Marinina, Wydawnictwo WAB, 2015

4 komentarze:

  1. Kurcze, nie miałam okazji jeszcze poznać autorki - chyba muszę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem na ile Ci się spodoba, bo to specyficzny styl, ale zachęcam do wypróbowania :)

      Usuń
  2. Muszę znowu wrócić do Marininy :)

    OdpowiedzUsuń