niedziela, 26 stycznia 2014

Sezon burz - Andrzej Sapkowski

Mam wrażenie, że liczba recenzji Sezonu burz Andrzeja Sapkowskiego jest równie duża, jak i rzesza wygłodniałych fanów pisarza, którzy zaraz po oficjalnym debiucie książki na rynku, rzucili się do księgarni. I ja byłam wśród nich. Do serii poświęconej Geraltowi pałam olbrzymią sympatią i jeszcze większym sentymentem, nie miałam więc żadnego wyboru.




Jaki jest Sezon burz? Jak dla mnie bardzo dobry, ale pewnie uczciwie będzie powiedzieć, bardzo kontrowersyjny. Przed lekturą książki nasłuchałam się o niej tak wiele złego, że wręcz z przestrachem przewracałam każdą stronę. Bałam się, że w końcu pojawi się jakiś zgrzyt, niezręczność, coś, przez co tak wiele osób tę książkę znielubiło.
Nic takiego nie znalazłam, wręcz przeciwnie, każda strona była dla mnie smaczniejsza. Geralt, Yennefer, Jaskier, Koral, Mozaik - każda z postaci była pełnokrwista i z wyraźnie zarysowanym charakterem, potwory straszyły jak trzeba, intrygi snuły się po miastach i miasteczkach, a trup słał się gęsto. Wiele radości sprawiło mi w tej książce przypominanie sobie dlaczego tak bardzo polubiłam tę serię lata temu i jak dla mnie cięty humor, świetne opisy, doskonałe dialogi są nadal jej olbrzymim atutem.
Co może drażnić? Cóż, my wierni czytelnicy i fani Geralta trochę się zestarzeliśmy, a postacie z książki Sapkowskiego ani trochę. Czy trzydziestolatka bawi to samo co nastolatka? Wielu pewnie nie, ale są i tacy, którzy szczerze się nad tą książką zaśmiewali. Ich wszystkich gorąco pozdrawiam - sama tak miałam!

Ocena: 5/5

Sezon burz, Andrzej Sapkowski, superNOWA, 2013

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz