piątek, 21 września 2012

Zemsta najlepiej smakuje na zimno - Joe Abercrombie

Uwielbiam przeczytać raz na czas trochę porządnej, krwistej  fantastyki - kibicować bohaterom walczącym o swoją sprawę, śledzić ich zmagania z potworami i czekać na happy end. Zemsta najlepiej smakuje na zimno to nie do końca ten typ książki, ale nie można jej odmówić krwistości :) Trochę trudniej za to znaleźć w niej pozytywnego bohatera.

Jest to solidna, długa historia, pokazująca losy kilku bohaterów na tle ogarniętej wojną Styrii. Tak się nawet złożyło, że nasi bohaterowie w wywołaniu tej wojny mieli swój spory udział.
Książka zaczyna się od rozmowy Monzy Muractto, nazywanej przez wielu Rzeźniczką z Carpile z Benną, młodszym bratem. Wracają właśnie z wyprawy, w czasie której dowodzili oddziałem Tysiąca Ostrz, czyli bandytów-najemników. Jak zawsze przywożą dobre wieści dla Orso, księcia, który jest ich zleceniodawcą i walczy za ich pośrednictwem o panowanie nad całą Styrią. W chwili, w której poznajemy Monzę, czujemy, że ma się ona za Panią świata - kobietę, której zawsze wszystko się udaje.
Jednak to spotkanie z księciem nie przebiega zgodnie z planem, bo Orso decyduje pozbyć się najemników, którzy stali się zbyt popularni wśród ludzi. Benna ginie na miejscu, a Monza ląduje ciężko ranna na wysypisku śmieci, po tym, jak zostaje wyrzucona z balkonu.
W tym momencie zaczynamy domyślać się skąd wziął się tytuł książki, bo Monzie udaje się cudem przeżyć. Z wysypiska zabiera ją domorosły chirurg, który nastawia jej kości, łata co się da, a dziurę w czaszce sztukuje płytką z monet. Dziewczyna staje się niemal kaleką, ale marzenia o zemście pozwalają jej na powrót do życia, a legendarna uroda, nie blaknie, mimo wielu ran.
Monza decyduje, że nadejść musi czas zemsty i przy pomocy kilku niezwykłych sprzymierzeńców, m.in. dzikiego wojownika z Północy, dawnego generała, którego zdradziła lata temu oraz słynnego truciciela wraz z pomocnicą, rozpoczyna krucjatę, której celem jest wyeliminowanie zabójców brata.
Nie będę zdradzała, jak zakończyła się ta historia - mogę jednak powiedzieć, że książka spływa krwią i nie brakuje w niej opisów walki. Monza odkrywa też, jak bardzo wyidealizowany był jej obraz Benny.
Zemsta najlepiej smakuje na zimno to książka brutalna i cyniczna - pokazuje dlaczego "miłosierdzie tożsame jest tchórzostwu", a miłość zmienia się w nienawiść. Ja uważam to za jej wielki atut.
Na plus przemawiają też ciekawie zarysowane postacie bohaterów i bardzo wciągająca fabuła. W książce przytrafiło się kilka dłużyzn, ale nie zmieniły one mojego pozytywnego nastawienia do niej :)
 Gorąco polecam - fanom fantastyki, epickich opowieści, wielbicielom nieszablonowych postaci. Odradzam - osobom, które nie lubią przemocy i krwawych scen, za to lubią romanse - tego w Zemście na pewno nie znajdziecie!

Ocena: 5/5

Zemsta najlepiej smakuje na zimno, Joe Abercrombie, wydawnictwo MAG, 2011

7 komentarzy:

  1. Ja wczoraj zakupiłem "Gre o tron" oraz dwie ksiązki Sapkowskiego z serii "Wiedźmin". Nie jestem wielkim zwolennikiem fantastyki, ale próbuje sie do niej przekonać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i również mogę powiedzieć, że polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chętnie kiedyś przeczytam. Wydaje się super, ale trzeba mieć trochę zaparcia żeby przebrnąć przez taką cegłę... Właśnie jej format trochę mnie odrzuca, bo niezbyt to poręczne :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Krwawe, brutalne sceny zawsze na swój sposób mnie intrygowały, więc jak najbardziej jestem chętna poznać bliżej ,,Zemstę...''. Mam nadzieję, że przypadnie mi ona do gustu tak bardzo jak tobie, ale to czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach tę książkę, tylko potrzebuję n nią trochę czasu, bo objętościowo mnie przeraża :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie brzmi, może kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo, że to cegła - naprawdę warto :)

    OdpowiedzUsuń