wtorek, 2 października 2012

Zakręty losu - Agnieszka Linga Łoniewska

Serdecznie zapraszam Was do lektury cyklu "Zakręty losu" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, który wyjdzie 17 października nakładem wydawnictwa Novae Res.
Agnieszka jest świetną blogerką i jeszcze lepszą pisarką, więc z przyjemnością polecam Wam lekturę tej trylogii!



A oto krótka informacja o każdej z książek:

-->
Zakręty losu

Zakręty losu to książka o miłości pierwszej, nieoczekiwanej i niezwykłej.
Jej  siła jest tak wielka, że odmienia ludzi i zdarzenia. I chociaż prowadzi do zbrodni, odkrywa przed bohaterami blask wielkiej namiętności... Katarzyna rozpoczyna życie w nowym otoczeniu, rodzinie, wśród nieznanych sobie miejsc i osób, gdy nagle pojawia się On… Trochę bojąc się nadchodzącej namiętności i odczuwając wcześniejsze rozterki już wie, że będzie w to brnąć. Czuje, że zaczyna jej na nim zależeć… i to bardzo. Krzysztof od początku wiedział, że z nią to będzie coś innego. Zastanawiał się nad swymi uczuciami i odkrywał w sobie coraz większe pożądanie. Nie przypuszczał, że ta miłość zupełnie odmieni jego życie… 
Zakręty losu to poruszająca opowieść o młodości uwikłanej w wybory, które odmienić mogą niejedno życie. Czy wiara w potęgę miłości zdoła uchronić bohaterów przed trudnościami, jakie niesie los? Czy ich marzenia o wspólnym życiu mogą się ziścić?
 

-->
Zakręty losu-Braterstwo krwi
Kontynuacja pierwszej części trylogii o braciach Borowskich. Opowieść o tym, że honor, rodzina i miłość są w stanie walczyć nawet z największym zagrożeniem.

Katarzyna i Krzysztof po otrzymaniu mafijnego ostrzeżenia starają się żyć normalnie. Lecz przecież mafia nie wybacza i nie zapomina. I wkrótce mecenas Krzysztof Borowski otrzyma propozycję nie do odrzucenia. Ale wówczas brat marnotrawny-Lukas, powróci. Aby zmierzyć się z dawnymi pobratymcami, a obecnie wrogami, aby rozliczyć przeszłość i dokonać zemsty. Lecz nie wie, że na swojej drodze spotka kogoś jeszcze. Ją. Kobietę po przejściach, potrzebującą pomocy. Czy odnajdzie w sobie resztki człowieczeństwa?  I czy Lukas potrafi naprawdę kochać?

Zakręty losu-Braterstwo krwi, pasjonująca opowieść o odkupieniu win, braterstwie i wielkiej miłości. Bo każdy zasługuje na jeszcze jedną szansę. Czasami ostatnią.



-->
Zakręty losu-Historia Lukasa

Ostatnia część trylogii o braciach Borowskich opowiada o życiu Łukasza „Lukasa” Borowskiego. Gangstera, handlarza, mordercy, lecz również ukochanego syna, brata i męża. To wycieczka w przeszłość do czasów, gdy Lukas stawiał swoje pierwsze kroki „na mieście”, aż w końcu stał się jednym z najważniejszych ludzi mafii, świadkiem koronnym i odkupicielem własnych win.
Bo za winy trzeba płacić.
Błędy naprawić.
Złe postępki zamienić na dobre.
Bo ja jestem Lukas. Prosty chłopak z miasta. O gorącym sercu i zimnym spojrzeniu.
I zawsze spłacam swój dług.
Moje życie dopiero się zaczęło.
A dług pozostał jeszcze niespłacony...
Porywająca, wstrząsająca i wzruszająca opowieść człowieka, który przeżył wiele, widział prawie wszystko i potrafił równie mocno kochać, co nienawidzić.


środa, 26 września 2012

Pierwszy krok - Adam Przechrzta

Fabryka Słów to jedno z niewielu wydawnictw do których po prostu mam słabość. Jakoś tak się dzieje, że nigdy nie nacięłam się na żadną książkę od nich i przez to bardzo chętnie sięgam po fabryczne czytadła. W podobny sposób wpadł mi w ręce Pierwszy krok, autorstwa Adama Przechrzty.


Napiszę może od razu - to naprawdę fajna książka dla osób, które lubią proste opowieści z jasno zarysowanymi postaciami ze światów dobra i zła, pięknym i dzielnym bohaterem, dobrymi kobietami i upadłymi grzesznicami oraz oczywiście bandą potworów.
Powyższe zdanie w dużym stopniu opisuje specyfikę fabuły tej książki, chociaż na pewno warto wspomnieć o jej jeszcze jednym wyróżniku.
Pierwszy krok rozgrywa się w świecie alternatywnym, w którym dominują Francja, Cesarstwo Rzymskie oraz Niebiańskie Imperium. Władzę nadal sprawują tam królowie, istnieje nawet niewolnictwo. W świecie tym koegzystuje magia i technika, a rakiety wzmacniane są mocą magicznych znaków.
W świecie tym żyją nie tylko zwykli ludzie, ale też potężni magowie i demony. To właśnie one ruszają do ataku przeciwko Francji, ataku z którym musi zmierzyć się legendarny żołnierz, czyli Cień - a dla zaznajomionych Adam de Sarnac, krewny królowej.
On oraz królewska rodzina - Adrienne, Thomas oraz ich dzieci: Norman i Alijah, a także jego matka Luiza, garstka bliskich przyjaciół, a także Tancerka - są głównymi bohaterami tej książki. Jak to w klasycznej fantastyce bywa, dominującym wątkiem jest walka o władzę i wojna z potwornymi Wrogami. Jak ta walka się potoczy i jakich sojuszników uda się pozyskać Adamowi - tę wiedzę pozostawiam osobom, które przeczytają książkę:)
Zdecydowanie polecam ją młodszym czytelnikom, wprawiającym się w literaturę fantastyczną. Prawdziwych wyjadaczy może zniechęcić bardzo schematyczne zarysowanie bohaterów i jednostronne przedstawienie wiodących postaci. W tej książce można być wyłącznie dobrym lub złym. Zabrakło półcieni, akcentów świata realnego, które mogłyby bardzo poprawić jej odbiór.
Ja ze swojej strony doceniam Adama Przechrztę za ciekawy pomysł, dowcipne dialogi i za to, że ksiązkę z przyjemnością przeczytałam do końca. Nie jestem nią jednak w pełni usatysfakcjonowana, zraziła mnie naiwność pewnych scen, duże uproszczenie bohaterów i takie "pójście na łatwiznę" w konstruowaniu niektórych elementów świata książki.

Ocena:3,5/5

Pierwszy krok, Adam Przechrzta, wydawnictwo Fabryka Słów, 2008

wtorek, 25 września 2012

Zapowiedzi jesień/zima 2012 - przegląd konkursowy Syndykatu ZwB

Z okazji kolejnego konkursu Syndykatu Zbrodni w Bibliotece, zamieszczam listę swoich książkowych faworytów, którzy pojawią się na rynku do końca 2012 roku.
Z racji faktu, że konkurs jest dedykowany do czytelników kryminałów i horrorów skupiłam się na takim właśnie typie książek - i mam nadzieję, że zaciekawią Was moje propozycje :)

Zapowiedzi:

1. Spuśćmy psy, Maureen Jennings, książka z serii detektyw Murdoch, wydawnictwo Oficynka, debiut: październik 2012

Najtrudniejsze śledztwo detektywa Murdocha
Harry Murdoch, ojciec detektywa Murdocha, czeka na wykonanie wyroku śmierci za zamordowanie Johna Delaneya, ale utrzymuje, że został we wszystko wrobiony. Podejmując ostatnią, rozpaczliwą próbę uratowania własnej skóry, Harry odnajduje syna i prosi go o pomoc w udowodnieniu swojej niewinności. Choć Delaney i Harry Murdoch często bywali w stodole, gdzie odbywały się walki psów ze szczurami, Harry nie potrafi wyjaśnić, dlaczego znaleziono go, zamroczonego alkoholem, w pobliżu zakrwawionych zwłok Delaneya. Przed detektywem Murdochem najtrudniejsze śledztwo w jego życiu.
Spuśćmy psy to kolejna książka o kanadyjskim detektywie, ukazująca wiernie realia Toronto z końca XIX wieku. Obdarzony dużą wiedzą i intuicją detektyw Murdoch jest niezwykle oddany swej pracy i wykorzystuje w niej najnowsze zdobycze kryminalistyki. Ten nieśmiały, samotny i doświadczony przez los miłośnik jazdy na rowerze musi się wykazywać stanowczością i odwagą, kiedy śledztwa prowadzą go w najmroczniejsze zakamarki ludzkich dusz, skrytych pod pozorem konwenansów.

2. Morderstwo w Miłowie, Alicja Minicka, wydawnictwo Oficynka, debiut: październik 2012



Perfidne morderstwo w stylowej oprawie
Mamy rok 1928. Do Miłowa koło Poznania przyjeżdża młoda malarka Samanta Greenwood. Jest oczarowana domem państwa Górskich i ich gościnnością. Szybko okazuje się jednak, że za pozorami spokoju i harmonii nowo poznanej rodziny kłębią się mroczne namiętności. Kiedy zostaje zamordowany pan domu, Samanta musi pogodzić się z faktem, że ktoś w jej otoczeniu może być mordercą. Decyduje się więc pomóc komisarzowi Łukaszowi Darskiemu w jego śledztwie.

3. Tych cieni oczy znieść nie mogą, Alan Bradley, seria Flawia de Luce, wydawnictwo Vesper, debiut: październik 2012


Zbliżają się święta, a wybitna jedenastoletnia detektyw Flawia de Luce spędza jak zwykle czas w laboratorium chemicznym, przygotowując pułapkę na… Świętego Mikołaja. Świąteczną atmosferę w Buckshaw przerywa przyjazd ekipy filmowej. W rezydencji de Luce’ów powstanie film z gwiazdą światowego kina, Phyllis Wyvern, w roli głównej. Tuż przed Wigilią rozpoczyna się śnieżyca, a w Buckshaw zbiera się niemal cała wioska Bishop’s Lacey, by obejrzeć benefis gwiazdy. Wspaniały Szekspirowski wieczór w foyer wiekowej posiadłości kończy się po północy odkryciem trupa. Morderstwa dokonano za pomocą taśmy filmowej…
Kto spośród zebranych w Buckshaw przyjezdnych był w stanie dopuścić się tak przerażającego czynu? Na dworze szaleje zamieć, a Flawia musi znaleźć zabójcę, który ukrywa się… na oczach wszystkich.
Powieść Alana Bradleya Tych cieni oczy znieść nie mogą jest czwartym tomem przygód Flawii de Luce, które wkrótce zostaną sfilmowana przez Sama Mendesa, reżysera ostatniego filmu z Jamesem Bondem.

 4. Mroczna kolekcja, Ted Dekker, wydawnictwo Hachette, debiut: 2012


Aby odbył się kolejny ślub, trzeba zabić następną pannę młodą.
Agent specjalny Brad Raines musi poradzić sobie z najtrudniejszą sprawą w swojej karierze. W Dover grasuje seryjny morderca, który zaplanował makabryczny orszak weselny i wybrał już swoje ofiary. Czy korzystając z pomocy swojej przyjaciółki, psycholog sądowej Nikki Holden, i Paradise, pacjentki ośrodka dla chorych psychicznie, Raines znajdzie go, zanim będzie za późno? Wciąż jest krok za mordercą, który ma nad nim wielką przewagę - wierzy, że działa z polecenia samego Boga. Kiedy jednak kolejną ofiarą psychopaty staje się ktoś bliski Rainesowi, ten zrobi wszystko, by dopaść mordercę.

"Mroczna kolekcja" to jedna z najnowszych powieści Teda Dekkera - mistrza thillerów psychologicznych, bestsellerowego autora "New York Times'a" 


 5. Twój cień, Jeffrey Deaver, wydawnictwo Prószyński i s-ka, debiut: październik 2012


Agentka specjalna Kathryn Dance zmierzy się z obłąkanym stalkerem, prześladującym piękną wokalistkę country.

Kayleigh Towne to śliczna dziewczyna o głosie, który zapewnił jej pierwsze miejsca na listach przebojów country. Piosenkarka przyjmuje sławę z radością – do chwili gdy niewinna wymiana zdań z jednym z fanów otwiera przed nią mroczne, przerażające rejony. Wkrótce ludzie otaczający Kayleigh zaczynają ginąć. Agentka specjalna Kathryn Dance musi skorzystać ze swojej znajomości mowy ciała i talentu do prowadzenia przesłuchań, by powstrzymać szaleńca – ale wkrótce przekonuje się, że jak większość gwiazd, Kayleigh ma niejednego wroga. „Twój cień” to typowa dla Deavera szalona karuzela licznych wątków. Nic nie jest tym, czym się z pozoru wydaje.

Piekielna plątanina zagadek, jaką stworzył Deaver, nieodmiennie przywołuje na myśl słowa w rodzaju „demoniczny”, „diaboliczny” i „dramatyczny”. Wszystkie one znakomicie opisują książkę „Twój cień”. To najtrudniejsza z dotychczasowych spraw Dance i jedna z najlepszych powieści Deavera.
„The New York Times”

6. W białej ciszy, Inge Lohing, wydawnictwo Initium, debiut: październik 2012



PSYCHOLOGICZNE NAPIĘCIE, MISTRZOWSKA NARRACJA: NOWA SPRAWA DÜHNFORTA
Wietrzny październikowy wieczór: w domku letniskowym nad Starnberger See zostają znalezione zwłoki emerytowanego pediatry. Lekarz, przywiązany do grzejnika, w powolnych męczarniach umiera z pragnienia, a jego bestialska śmierć rodzi pytania o motyw. Pierwszy trop wskazuje na morderstwo na tle rabunkowym. Jednak kiedy komisarz Dühnfort krok po kroku zaczyna odkrywać mroczny charakter zamordowanego, odsłania dramat, po dziś dzień prześladujący dorosłe dzieci ofiar
.

Oto mój wybór - znajdziecie tu kilka kryminałów, w cenionym przeze mnie stylu retro, kolejne przygody fantastycznej Flawii de Luce, a na uzupełnienie dobre, solidne thrillery. Każdą z tych książek bardzo chciałabym przeczytać.
A pisząc o zapowiedziach pozwolę sobie na mały koncert życzeń - marzy mi się wydanie przez Videograf  kolejnej Doncowej i Craiga Russela przez Buchmann :)


piątek, 21 września 2012

Zemsta najlepiej smakuje na zimno - Joe Abercrombie

Uwielbiam przeczytać raz na czas trochę porządnej, krwistej  fantastyki - kibicować bohaterom walczącym o swoją sprawę, śledzić ich zmagania z potworami i czekać na happy end. Zemsta najlepiej smakuje na zimno to nie do końca ten typ książki, ale nie można jej odmówić krwistości :) Trochę trudniej za to znaleźć w niej pozytywnego bohatera.

Jest to solidna, długa historia, pokazująca losy kilku bohaterów na tle ogarniętej wojną Styrii. Tak się nawet złożyło, że nasi bohaterowie w wywołaniu tej wojny mieli swój spory udział.
Książka zaczyna się od rozmowy Monzy Muractto, nazywanej przez wielu Rzeźniczką z Carpile z Benną, młodszym bratem. Wracają właśnie z wyprawy, w czasie której dowodzili oddziałem Tysiąca Ostrz, czyli bandytów-najemników. Jak zawsze przywożą dobre wieści dla Orso, księcia, który jest ich zleceniodawcą i walczy za ich pośrednictwem o panowanie nad całą Styrią. W chwili, w której poznajemy Monzę, czujemy, że ma się ona za Panią świata - kobietę, której zawsze wszystko się udaje.
Jednak to spotkanie z księciem nie przebiega zgodnie z planem, bo Orso decyduje pozbyć się najemników, którzy stali się zbyt popularni wśród ludzi. Benna ginie na miejscu, a Monza ląduje ciężko ranna na wysypisku śmieci, po tym, jak zostaje wyrzucona z balkonu.
W tym momencie zaczynamy domyślać się skąd wziął się tytuł książki, bo Monzie udaje się cudem przeżyć. Z wysypiska zabiera ją domorosły chirurg, który nastawia jej kości, łata co się da, a dziurę w czaszce sztukuje płytką z monet. Dziewczyna staje się niemal kaleką, ale marzenia o zemście pozwalają jej na powrót do życia, a legendarna uroda, nie blaknie, mimo wielu ran.
Monza decyduje, że nadejść musi czas zemsty i przy pomocy kilku niezwykłych sprzymierzeńców, m.in. dzikiego wojownika z Północy, dawnego generała, którego zdradziła lata temu oraz słynnego truciciela wraz z pomocnicą, rozpoczyna krucjatę, której celem jest wyeliminowanie zabójców brata.
Nie będę zdradzała, jak zakończyła się ta historia - mogę jednak powiedzieć, że książka spływa krwią i nie brakuje w niej opisów walki. Monza odkrywa też, jak bardzo wyidealizowany był jej obraz Benny.
Zemsta najlepiej smakuje na zimno to książka brutalna i cyniczna - pokazuje dlaczego "miłosierdzie tożsame jest tchórzostwu", a miłość zmienia się w nienawiść. Ja uważam to za jej wielki atut.
Na plus przemawiają też ciekawie zarysowane postacie bohaterów i bardzo wciągająca fabuła. W książce przytrafiło się kilka dłużyzn, ale nie zmieniły one mojego pozytywnego nastawienia do niej :)
 Gorąco polecam - fanom fantastyki, epickich opowieści, wielbicielom nieszablonowych postaci. Odradzam - osobom, które nie lubią przemocy i krwawych scen, za to lubią romanse - tego w Zemście na pewno nie znajdziecie!

Ocena: 5/5

Zemsta najlepiej smakuje na zimno, Joe Abercrombie, wydawnictwo MAG, 2011

środa, 19 września 2012

5 lat Zbrodni w Bibliotece

Z okazji 5 urodzin serwisu Zbrodnia w Bibliotece, który jest dla mnie bardzo bliski ze względu na moją przynależność do Zbrodniczego Syndykatu, ogłoszony został bardzo ciekawy konkurs na podsumowanie tych 5 lat.


Oczywiście, że biorę w nim udział :) Dlaczego? Bo nawet w czasach, gdy o blogowaniu mi się nie śniło, Zbrodnię w Bibliotece odwiedzałam bardzo często. To jedyne takie miejsce w sieci, w którym fani retro kryminałów, mogą uścisnąć dłonie wielbicielom krwawych horrorów spod znaku gore - bo i jedni i drudzy znajdą tu coś dla siebie. Ja odwiedzałam ZwB, żeby poczytać co polecają inni, zainspirować się do zakupu, a czasem po to, aby skutecznie wybić go sobie z głowy!
Ponoć do dobrego najłatwiej jest się przyzwyczaić, więc przyznaję się bez bicia, że czasów sprzed ZwB nawet nie pamiętam. Ale dorobek tych 5 lat jest imponujący!
Zatem jeśli Zbrodni w Bibliotece jeszcze nie znacie zapraszam Was serdecznie do przeczytania wszystkich 176 wywiadów, które w jej imieniu przeprowadzono i przewertowania 836 recenzji z redakcyjnego Księgozbioru. A tych, którzy kochają rozbierać książki na czynniki pierwsze, na pewno zachwyci dział Analiz:)

Konkurs, konkursem - ale Zbrodnię w Bibliotece odwiedźcie tak po prostu, bo warto. Znajdziecie w niej niejedną książkę, o której na pewno nie słyszeliście, a usłyszeć o niej warto!


czwartek, 13 września 2012

Zatrute ciasteczko - Alan Bradley

Zatrute ciasteczko to absolutnie wyjątkowa książka dla młodzieży, która niesamowicie mnie oczarowała. A w mojej osobistej opinii, nie jest to wcale książka dla młodszej grupy wiekowej, a doskonała propozycja dla każdego, kto ceni sobie wyraziste postacie, cięty humor i kryminalną intrygę.


Jest to pierwsza z cyklu książek Alana Bradleya, których bohaterką jest ekscentryczna 11-latka Flawia de Luce. Flawia jest wielbicielką chemii, przeżywa fascynację truciznami, uprzykrza życie swoim siostrom Dafne i Ofelii i jest bardzo, bardzo samotna w wielkiej posiadłości de Luce'ów. Na pewno można nazwać ją przedwcześnie dojrzałą, ale chwilami widać w niej zagubione dziecko. Nic w tym dziwnego - matka Flawii zaginęła w Tybecie, gdy dziewczynka była niemowlęciem. Od tego czasu jej małomówny ojciec jeszcze bardziej zamknął się w sobie, skupiając się na kolekcjonowaniu znaczków i zostawiając dom na barkach gosposi oraz ogrodnika z zespołem pourazowym nabytym w czasie wojny.
Spokojne, sielskie życie w Bishop's Lacey kończy się w chwili, gdy na przydomowej grządce ogórków zostaje znaleziony trup mężczyzny. Znajduje go oczywiście Flawia, do której konający mężczyzna kieruje swoje ostatnie słowo, mówiąc "Vale". Dziewczynka szybko łączy ten fakt ze znalezionym dzień wcześniej, martwym ptakiem, który został podrzucony na próg domu, a nawet z... napoczętą kremówką, którą musiał poczęstować się nieznajomy.
W chwili, gdy podejrzenia policji zaczynają skupiać się wokół jej rodziny, Flawia rozpoczyna swoje amatorskie śledztwo, prześcigając śledczych w znajdowaniu kolejnych tropów. Przed tą dziewczyną nic się nie ukryje...
Gorąco zapraszam do lektury Zatrutego ciasteczka - jest to jedna z tych książek, które czyta się niespiesznie, rozkoszując się każdym zdaniem. Łatwo można odnaleźć w niej nawiązania do Agathy Christie, ale książka ta nie jest kalką z jej opowieści. Wręcz przeciwnie, historia Flawii de Luce to opowieść czerpiąca z najlepszych tradycji klasycznego kryminału, ale nadal oryginalna.
I mimo, że intryga jest banalnie prosta, a działania policji nadzwyczaj nieporadne, książka ta wciąga tak, że na samym jej końcu zaczyna się żałować, że tak szybko musimy się rozstać z jej bohaterką.

Ocena: 5/5

Zatrute ciasteczko, Alan Bradley, wydawnictwo Vesper, 2012


niedziela, 26 sierpnia 2012

Klub Koneserów Zbrodni - Michael Capuzzo

Klub Koneserów Zbrodni to książka wyjątkowa, jak dla mnie wymykająca się klasyfikacji. Najsłuszniejsze będzie nazwanie jej powieścią biograficzną, opartą na faktach, które sprawiły, że czyta się ją jak mroczny thriller. Tytułowy Klub Koneserów Zbrodni to stowarzyszenie, zainspirowane przez postać pierwszego, francuskiego detektywa - Vidocqa, który z rzezimieszka stał się tropicielem oprawców.


Książka zrobiła na mnie wstrząsające wrażenie, a przecież regularnie czytam kryminały, thrillery i z mrocznymi obrazami na pewno jestem zaznajomiona. Tym, co tak bardzo mnie poruszyło jest autentyczność tej historii. Opisani w niej ludzie, opisane historie morderstw to sama prawda - oczywiście podana w zbeletryzowanej formie, podlana pewnymi smaczkami, ale nadal prawda. Dlatego zamiast detektywa przystojniaka, poznajemy kilku mężczyzn, dalekich od modelowego wzoru bohatera książkowego, których łączy wyłącznie wybitny umysł i pewien dodatkowy zmysł, który pozwala im na skuteczne tropienie sprawców przedawnionych spraw. Temu właśnie zadaniu poświęca się stworzony przez nich klub, który skupia najlepszych śledczych tego świata. Co prawda nie mogą oni oficjalnie wchodzić w buty policji, ale mogą pomóc zrozpaczonym rodzinom w znalezieniu dodatkowych tropów - i tym właśnie się zajmują.

Klub Koneserów Zbrodni to opowieść o ludziach, którzy z różnych pobudek zdecydowali się na tropienie zbrodniarzy i dziś są jedyną nadzieją, dla tych, którzy od lat czekają na znalezienie winnych morderstw na ich bliskich i sprawiedliwość. Michael Capuzzo prowadzi nas w niej przez historie życia ludzi związanych z klubem (głównie Billa Fleishera, Franka Bendera i Richarda Waltera), pokazując w jaki sposób ich losy splotły się i nakreślając historie najciekawszych spraw jakie udało im się wspólnie rozwiązać.

Książka jest bardzo obszerna, nie czyta się jej łatwo. Ja miałam kilka momentów, gdy miałam ochotę ją zamknąć i już nie otwierać, bo ciężko czytało się ją, wiedząc jak wiele jest w niej prawdziwych opowieści. Jednocześnie nie mogłam się z nią rozstać i tak oto po kilku dniach lektury dotarłam do końca, wcale nie wiedząc czy jestem zadowolona z tego, że historia znalazła już swój finał.
To nie jest prosta opowieść, to nie jest niezobowiązujący kryminał - to książka dla osób o mocnych nerwach, ale uważam, że warto ją przeczytać!

Ocena: 4,5/5

Klub Koneserów Zbrodni, Michael Capuzzo, Wydawnictwo Literackie, 2011

sobota, 25 sierpnia 2012

Podzielmy się książkami!

Warto promować dobre idee, dlatego napiszę kilka słów o akcji Dzielę się książkami, którą organizują: Fundacja "Dziecko i Kultura", Silesia Expo, Qlturka i Fundacja "Miasto słów".
Na czym ona polega? Otóż od 7 do 9 września, przez cały czas trwania Targów Książki w Katowicach organizatorzy czekali będą na dary książkowe, którymi uczestnicy targów zechcą podzielić się z dzieciakami z domów dziecka, szpitali, hospicjów i korzystającymi z małych, wiejskich bibliotek.
Myślę, że pomysł jest bardzo słuszny. Każdy niemal znajdzie w domu kilka książek dla dzieci, których już nie czyta i które mogą się lepiej przysłużyć innym! A przecież książki nie są od tego, żeby stać na półkach :)



niedziela, 19 sierpnia 2012

Kryminał od strony autora - czyli rozmowa z Saszą Hady

Dzięki Syndykatowi Zbrodni w Bibliotece  i wydawnictwu Oficynka miałam przyjemność rozmawiać z Saszą Hady, autorką wydanego niedawno kryminału Morderstwo na mokradłach.
Jeśli chcecie dowiedzieć się, dlaczego akcja jej książki nie rozgrywa się w Krakowie (a szkoda :)), na kim wzorowała postać swojego głównego bohatera i które kryminały są jej ulubionymi - to zapraszam serdecznie do lektury poniższej rozmowy :)



Twoja pierwsza książka to kryminał – dlaczego padło właśnie na historię z dreszczykiem?
Miały na to wpływ przede wszystkim moje czytelnicze sympatie – po prostu lubię czytać kryminały :)

Na kim wzorowałaś się tworząc postać Nicka Jonesa/ Alfreda Bendelina? Kto jest twoim ulubionym, książkowym detektywem?
Może zabrzmi to nieskromnie, ale tworząc postać Nicka, wzorowałam się na samej sobie… Ja i mój bohater mamy ze sobą bardzo wiele wspólnego. Oboje przeżywamy na co dzień męki nieśmiałości i zupełnie, ale to zupełnie nie umiemy kłamać. Bardzo łatwo było mi wejść w skórę Nicka i prowadzić narrację z jego perspektywy, bo musiałam się zastanawiać tylko, co ja bym zrobiła w takiej sytuacji.

Jeśli zaś chodzi o Alfreda Bendelina, to zupełnie inna para kaloszy (chociaż założę się, że Bendelin nigdy kaloszy nie nosił). To mityczny, idealny detektyw, pogromca zła, obrońca uciśnionych (najchętniej kobiet;-))  Bendelin jest inteligentny, odważny, silny, przystojny, nieomylny, pewny siebie, dowcipny, wszechstronnie utalentowany – słowem: całkiem nierealny. Oczywiście w tej postaci można odnaleźć mgliste echa Sherlocka Holmesa.

Moim ulubionym detektywem jest Marek Dydiusz Falko, bohater książek Lindsey Davis – pechowy zawadiaka, który miał przynajmniej tyle szczęścia, by trafić na właściwą kobietę…
  
Dlaczego angielska prowincja a nie Kraków lub po prostu Polska? Czy osadzenie książki w brytyjskich realiach ułatwiło, czy też utrudniło Ci pracę nad nią?

Myślę, że nie potrafiłabym napisać kryminału, którego akcja rozgrywałaby się w Krakowie. Zbyt dobrze znam to miasto i skoro tysiąc razy przemierzyłam Zaułek Niewiernego Tomasza,  trudno mi się łudzić, że akurat tym razem mi się poszczęści i natrafię tam na jakieś interesujące zwłoki (choćby tylko wyobrażone). To, że wybrałam angielską prowincję, małe miasteczko, które znałam tylko ze zdjęć, zwięzłych encyklopedycznych informacji i opowiadań mojego przyjaciela, bardzo ułatwiło mi pracę. Wiedziałam, że muszę stworzyć Moreton-in-Marsh i Little Fenn na nowo, od podstaw, tak samo, jak tworzyłam moich bohaterów. Takie wyzwanie dodawało mi  energii, wyzwalało we mnie nowe pokłady pomysłowości. Później, gdy w końcu odwiedziłam Cotswolds, okazało się, że nie przesadziłam ani trochę, opisując ten region jako jeden z piękniejszych zakątków Anglii.

Jak oceniasz pisanie Morderstwa na mokradłach? Czy to było proste zadanie? Na ile książka powstała celowo, a na ile jest wypadkową wstępnych pomysłów na jej fabułę?
Pisanie sprawiało mi tyle przyjemności, że właściwie wcale nie uważałam tego wszystkiego za jakieś zadanie czy ciężką pracę, którą muszę wykonać. Trudności sprawiało mi tylko pogodzenie pisania z resztą mojego życia – choćbym pisała do trzeciej w nocy, o ósmej trzeba było stawić się w pracy i rzucić w wir pilnych obowiązków, potem iść na trening, spotkać się z przyjaciółmi… Kiedy postawiłam ostatnią kropkę, byłam naprawdę bardzo zmęczona, ale też szczęśliwa i dumna z mojego „Alfreda”.
Od pewnego momentu posiłkowałam się notatkami i miałam ustalony plan wydarzeń, ale podczas pisania ciągle coś nowego przychodziło mi do głowy, pojawiały się nowe wątki, szczegóły…

Jak wyglądał u Ciebie proces twórczy? Co zajęło więcej czasu – research, a może samo pisanie? Czy dziś coś zmieniłabyś w swojej pracy?
Na research poświęciłam bardzo mało czasu – albo przynajmniej tak mi się wydaje… Po prostu czytałam o tym, co mnie interesuje, a potem zaczęło to wszystko jakoś przesiąkać do książki. Podczas pisania opierałam się głównie na tym, co byłam w stanie sama wymyślić i stworzyć.

Ten sposób pracy najbardziej mi odpowiada, ale chciałabym też kiedyś napisać coś zupełnie innego – tak dla odmiany. Na pewno przy następnych książkach będę trochę eksperymentować.

Tworząc Morderstwo na mokradłach, dałam z siebie wszystko i napisałam je najlepiej, jak potrafiłam, tak więc jestem z tego kryminału zadowolona. Z drugiej strony staram się cały czas rozwijać i próbować nowych rzeczy, tak więc moja następna książka na pewno będzie lepsza. Tak postanowiłam ;-)

Dlaczego zdecydowałaś się na publikację książki pod pseudonimem literackim?

Zdecydowałam się na to, wzorując się w pewnym stopniu na Macieju Słomczyńskim, który swoje kryminały sygnował nazwiskiem Joe Alex. Myślę, że wybieranie sobie pseudonimu to bardzo miła literacka tradycja. W odróżnieniu od Słomczyńskiego jednak bardzo lubię moje kryminalne „ja” i w żadnym wypadku nie uważam pisania powieści detektywistycznych za coś „niepoważnego”.

Czy lubisz czytać kryminały/thrillery? Jeśli tak, to zdradź, jakie książki są na twojej liście „top 5”?

Jak już wspominałam na początku, bardzo lubię czytać kryminały, szczególnie starą, dobrą klasykę powieści detektywistycznych. Za thrillerami nie przepadam, bo po lekturze jakiejś trzymającej w napięciu, przerażającej historii moja wybujała wyobraźnia zaczyna się na mnie mścić i przez tydzień mam koszmarne sny ;-)
Bardzo się cieszę, że zapytałaś o pięć ulubionych kryminałów, a nie na przykład jeden, bo to byłoby naprawdę okrutne ^^. Moja lista wyglądałaby tak: 1. „Srebrne świnki” Lindsey Davis, 2. „Pod anodynowym naszyjnikiem” Martha Grimes, 3. „Cicha jak ostatnie tchnienie” Joe Alex, 4. „Tajemnicza historia w Styles” Agatha Christie, 5. „Zabójczy rękopis” Rex Stout. 

Czy masz już pomysł na kolejną książkę?

Na brak pomysłów nigdy nie mogłam narzekać, więc: tak, oczywiście. Zaczęłam już pracować nad drugą częścią przygód Alfreda Bendelina vel Nicholasa Jonesa. Oprócz tego powstały projekty kilku zupełnie innych książek i sama jestem ciekawa, co też z tego wszystkiego wyniknie…







**********************************************
Informacje o Saszy Hady i zapowiedź książki ze strony wydawnictwa Oficynka:

Sasza Hady – mieszka i pracuje w Krakowie, ale całe dzieciństwo spędziła w leśniczówce jako szczęśliwy dzikus. Korzeniami sięga do Rzeszowszczyzny; rodzinne legendy Hadych wspominają o elektryzującej domieszce krwi tatarskiej, ale trudno powiedzieć na ten temat coś pewnego. Serce jakiś czas temu zostawiła w Tbilisi.



Alfred Bendelin, prywatny detektyw (dyskrecja gwarantowana)

Alfred Bendelin, najsłynniejszy prywatny detektyw Londynu, nie może narzekać na swój los: jest rozchwytywany zarówno przez majętnych klientów, jak i rozkochane w nim wielbicielki. Brawurowo rozwiązuje sprawę za sprawą, przyprawiając funkcjonariuszy Scotland Yardu o ból zębów i koszmary nocne. Słynie z niezawodnego lewego sierpowego, piekielnej inteligencji i zniewalającego uśmiechu. Jest tylko jeden problem: Alfred Bendelin nie istnieje.

W postać znanego z powieści kryminalnych detektywa wciela się niejaki Nicholas Jones – wbrew wszystkim swoim zasadom i zdrowemu rozsądkowi. Z dnia na dzień porzuca wygodne życie w wielkim mieście i wyrusza na prowincję, aby rozwikłać zagadkę tajemniczego morderstwa. Tak – oczywiście wszystko to dla pewnych pięknych niebieskich oczu.

W otoczonej mokradłami osadzie Little Fenn zostaje znaleziona głowa znanego w okolicy domokrążcy. Wydaje się, że nikt z mieszkańców wioski nie miał motywu, by go zamordować, ale ich dziwne zachowanie zwraca uwagę samozwańczego detektywa. Wśród jesiennych mgieł spowijających torfowiska czai się zło...

piątek, 17 sierpnia 2012

Obraz pośmiertny – Aleksandra Marinina

Do książek Marininy mam olbrzymi sentyment, bo była to jedna z pierwszych autorek thrillerów na którą trafiłam, szukając wiele lat temu czegoś bardziej współczesnego od Agaty Christie :) Jej styl pisarski bardzo przypadł mi do gustu i od tego czasu nie „odpuszczam sobie” żadnej jej książki. Dzięki temu założeniu w końcu w moje ręce wpadł Obraz pośmiertny.

Niestety nie jestem do końca zachwycona tą książką. Może jest tak dlatego, że oboj major Anatazji Kamieńskiej – którą szalenie lubię i która do pory była zawsze postacią pierwszoplanową książek Marininy, pojawia się w Obrazie pośmiertnym Stasow – emerytowany milicjant, znany z poprzedniej książki, czyli Czarnej Listy. Mam wrażenie, że wprowadzenie dodatkowego bohatera rozmyło mocno akcję i sprawiło, że postacie są w niej bardziej szablonowe, uproszczone.
Oczywiście nie jest to wielką wadą, raczej pewnym niuansem, który działał mi na nerwy, jednak dla mnie było to pewnego rodzaju problemem.
Wracając do samej książki, to Obraz pośmiertny poświęcony jest historii zabójstwa Aliny Waznis, pięknej aktorki, którą zabito w szczytowym momencie rozkwitu kariery. Ekipa dochodzeniowa usiłuje znaleźć zabójcę, okrywając jednocześnie wiele interesujących szczegółów na temat dziewczyny i dowiadując się, że była ona przez lata prześladowana. Wiele osób nie pałało też do niej sympatią, co wcale nie ułatwia pracy detektywistycznej. A zabójca doskonale zatarł za sobą ślady, zostawiając policji liczne fałszywe tropy.
Jednak dzięki powiązaniu kilku wątków, wycieczce na Syberię i przeczytaniu pamiętnika młodej aktorki, Nastia Kamieńska demaskuje mordercę i odkrywa dlaczego Alina była dla niego bardziej cenna martwa – niż żywa.
Intrydze, przebiegowi akcji nie można nic zarzucić. Książka jest dynamiczna, czyta się ją bardzo płynnie. Zabawnym akcentem jest też postać córeczki Stasowa, która jest wyjątkowo rezolutną dziewczynką, poświęcającą się głównie…jedzeniu i czytaniu książek.
Obraz pośmiertny polecam przede wszystkim fanom Aleksandry Marininy, chociaż osoby, które nie znają jej książek, także mogą się świetnie bawić w czasie jej lektury!

Ocena: 4/5

Obraz pośmiertny, Aleksandra Marinina, Wydawnictwo WAB, 2011

piątek, 10 sierpnia 2012

Krwawy orzeł - Craig Russell

Krwawy orzeł, to pierwsza z cyklu książek Craiga Russella, które łączy postać nadinspektora Jana Fabla. Tak - to oczywiście kryminał, i to bardzo dobry!


Akcja książki rozgrywa w Hamburgu, a my pojawiamy się w niej jako czytelnicy, w chwili gdy psychopatyczny morderca, podpisujący się w liście jako Syn Svena, wysyła wiadomość do Jana Fabla, rzucając mu wyzwanie. Następuje to w chwili, gdy w mieście zostaje znaleziona już druga kobieta, którą zabito na rytualny sposób.
Początkowo Fablowi i jego zespołowi wydaje się, że mają do czynienia z klasycznym wątkiem szaleńca, zabijającego swoje ofiary bez większego planu. Tym bardziej, że samo zabójstwo przypomina mroczny, rytuał wikingów, poświęcony Odynowi.
Jednak w chwili w której okazuje się, że ofiary są ze sobą powiązane - a łączy je wątek policji i świata polityki, nadkomisarz zdaje sobie sprawę, że jest to zbrodnia stylizowana na seryjne morderstwa i że za zabójstwami kryje się czyjś motyw.
Na rosnącą w mieście panikę nakłada się dziwna sytuacja w półświatku, w którym nowa grupa ukraińska, nazywana Elitą, terroryzuje wszystkie pozostałe ugrupowania, zaprowadzając swoje nowe porządki. Słynie ona z okrucieństwa, a jej przywódca nazywany jest przez ludzi bestią.
W pewnym momencie wszystkie wątki zaczynają składać się w jedną całość, a Fabel zyskuje niespodziewanie ważnych sojuszników, którzy bardzo dobrze znają Syna Svena.
Krwawy orzeł to świetna książka, a co najlepsze okazuje się być czymś całkiem innym, od tego, czego zaczynamy się spodziewać po lekturze pierwszego rozdziału. To nie jest typowy thriller. Owszem, mamy tu do czynienia z wątkiem morderstw, policji pomaga psycholog, a nawet profesor historii, ale równie ważne są wątki polityczne, sieć zależności między różnymi osobami, których finałem stały się morderstwa popełnione na kobietach.
Gdybym miała porównać z czymś tę książkę, to powiedziałabym, że ma w sobie trochę z pisarstwa Iana Rankina, szczyptę stylu Lizy Marklaud, łącząc wszystko to, co u tych autorów najlepsze.
Absolutnie polecam!

Ocena: 5/5

Krwawy orzeł, Craig Russell, wydawnictwo Buchmann, 2011

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Tabu – Casey Hill


Całkiem niedawno wpadło mi w ręce Tabu, autorstwa Casey Hill, które w ubiegłym roku wydało Prószyński i s-ka. Nie jest to wybitny thriller, ale książka jest solidnym czytadłem, które mocno trzyma w napięciu!


Akcja Tabu zaczyna się od pozornie nieskomplikowanej sprawy kryminalnej, którą prowadzi para irlandzkich detektywów. Morderstwo połączone z samobójstwem, piękna dziewczyna i przystojny chłopak – w pierwszej chwili policja traktuję tę sprawę, jako zbrodnię popełnioną z namiętności.
Zapewne w taki sposób zostałaby ona sklasyfikowana, gdyby nie dociekliwa Reilly Steel – absolwentka Akademii FBI w Quantico, która przyjechała do Irlandii, by stworzyć nowoczesny zespół laboratorium kryminalistycznego. Wśród oczywistych dowodów udaje się jej znaleźć nieścisłość, która niespodziewanie łączy aktualną sprawę z niedawnym samobójstwem. W pierwszej chwili gromadzone przez Reilly dowody nie przekonują dublińskiego zespołu policji, chociaż znajduje ona sprzymierzeńca w postaci Chrisa Delaneya. Jednak z czasem szalona teoria o mordercy, który zmusza swoje ofiary do łamania kolejnych norm społecznych, staje się coraz bardziej realna. Na pomoc Reilly przyjeżdża jej dawny wykładowca z Quantico, który jako pierwszy zaczyna podejrzewać kim jest morderca.
Historia pogodni za seryjnym zabójcą połączona jest w Tabu z opowieścią na temat tragedii, która wydarzyła się w rodzinie Reilly, kładąc na niej do dziś cień.
W finale książki wszystkie wątki się splatają, a my dowiadujemy się, że każdego można zmusić do złamania Tabu.
Tak, jak wspominałam – nie jest to książka wybitna. Postacie – poza główną bohaterką – zarysowane są dość płytko, słabo też została ukazana postać samego mordercy i kierujące nim motywy.
Na pewno na uwagę zasługuje z kolei pomysł na intrygę - morderca, który pasjonuje się sferą tabu i pasję tę przekłada na serię morderstw, to dość nowy typ bohatera wśród dostępnych na rynku książek. Polecam tę lekturę osobom, które znając jej słabości, zdecydują się dać szansę książce, która może się świetnie sprawdzić na wakacyjnym wyjeździe, jeśli tylko lubicie poczuć na leżaku dreszczyk emocji!


Ocena: 3,5/5

Tabu, Casey Hill, wydawnictwo Prószyński i s-ka, 2011

wtorek, 31 lipca 2012

Weź moją duszę -Yrsa Sigurdardottir

Pani Yrsa Sigurdardottir jest moim niedawnym odkryciem. Przeczytałam w ostatnich tygodniach jej 3 książki i każda z nich zapadła mi w pamięć.
Do opisania wybrałam Weź moją duszę, książkę w której tragedia z przeszłości została zderzona ze współcześnie popełnionym morderstwem. Tak naprawdę mogłabym napisać o każdym z przeczytanych thrillerów jej autorstwa, ale ta książka najbardziej mi się spodobała.

Główną bohaterką cyklu książek Yrsy jest islandzka  prawniczka  Thora, która oferując klientom wsparcie prawne, prawie zawsze wpada przez to w sam środek intrygi kryminalnej, zmieniając się w detektywa amatora. Thora jest nie tylko prawniczką, ale też matką dwójki dzieci, więc poza zawodowymi perypetiami poznajemy też jej prywatne zmagania - tym bardziej, że na kartach książki pojawia się Matthew, czyli przystojny Niemiec i jej nowy przyjaciel.
Weź moją duszę to książka niepokojąca i bardzo smakowita. Momentami śmieszyła mnie, chociaż sądzę, że nie było to efektem zamierzonym. Trudno jednak się nie śmiać, gdy na pierwszych kartach książki dowiadujemy się, że problemem, z którym zwraca się do Thory klient, jest... nawiedzenie domu, w którym założył centrum SPA spod znaku New Age. Dla Jonasa - jego właściciela, podejrzewane nawiedzenie stanowi istotną wadę terenu i jest powodem do podważenia umowy. Całkiem inaczej patrzy na to Yrsa, która jednak decyduje się na wycieczkę na wybrzeże i zapoznanie się ze sprawą.
Zamiast leniwego weekendu i banalnej sprawy, trafia na świeże morderstwo i okazuje się, że jej usługi prawne dla Jonasa będą o wiele bardziej rozbudowane.
Sprawa komplikuje się, gdy Yrsa trafia na zagadkę sprzed lat i zaczyna poznawać mroczną historię domu i jego dawnych mieszkańców. Wątek ten zadziwiająco mocno splata się z aktualnymi wydarzeniami i tłumaczy wiele z nich. A dookoła giną kolejne osoby...
Jak zwykle w thrillerach nic nie jest takie, jakie wydaje się nam na początku historii. Jednak by dotrzeć do rozwiązania zagadki musimy przeczytać książkę aż do ostatniej strony, gdyż nie jest ona wcale prosta.
Weź moją duszę to dobry thriller - momentami ciężki i mroczny, ale z wartko poprowadzoną akcją, ciekawymi postaciami bohaterów i niebanalną zagadką. Dla mnie dużym plusem jest wątek paranormalny, który w bardzo interesujący sposób ożywia książkę.
Gorąco polecam wszystkim, którzy lubią się czasem bać!

Ocena: 4,5/5

Weź moją duszę,Yrsa Sigurdardottir, wydawnictwo Muza, 2008


sobota, 21 lipca 2012

Wielkie Wybawienie - Elizabeth George

Moja bardzo długa przerwa od blogowania nie była na szczęście przerwą od czytania. Wręcz przeciwnie - w czasie licznych godzin spędzonych w pociągach udało mi się pochłonąć wiele lepszych i gorszych książek.
Nowy wpis na blogu po tak długiej przerwie dobrze chyba zacząć od czegoś, co zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Dlatego mój wybór padł na książkę Wielkie Wybawienie, której autorką jest Elizabeth George.

Z tego co pamiętam, już lata temu, coś jej autorstwa wpadło mi w ręce. Dopiero jednak teraz trafiłam na książkę, która jest pierwszym tomem z serii o inspektorze Lynleyu i sierżant Barbarze Harves.
Wielkie Wybawienie to historia nietypowego morderstwa popełnionego na angielskiej prowincji. Zaangażowanie w nią dwójki detektywów zaczyna się w momencie, gdy do Scotland Yardu przyjeżdża ksiądz z lokalnej parafii, który nie wierzy, że morderstwa na Williamie Teys dokonała jego córka Roberta - mimo, że dziewczynę znaleziono przy zwłokach i że przyznała się ona do winy.
Pomimo nikłych przesłanek świadczących na jej korzyść, Scotland Yard decyduje o wejściu w tę sprawę. Na miejsce zostaje wysłany inspektor Lynley - o sławie Casanovy i arystokratycznym pochodzeniu oraz sierżant Barbara Harves - która za niesubordynację i cięty język została wcześniej zdegradowana do służby patrolowej.
Dla tej dwójki współpraca okazuje się być nie lada wyzwaniem - parę detektywów więcej dzieli niż łączy, każde z nich znajduje też w historii Roberty Heys pewne odbicie swojej sytuacji życiowej.
Jednak w obliczu poszukiwań prawdy udaje im się zjednoczyć i skupić na rozwiązaniu zagadki rodziny Heysów, która okazuje się być bardziej mroczna, niż ktokolwiek mógł przypuszczać...
Wielkie Wybawienie nie jest książką dla wszystkich. Nawet nie każdy wielbiciel brytyjskich kryminałów może ją docenić. Drażnić może pewna maniera autorki i specyficzny język - dość anachroniczny, co sprawia, że chwilami mamy wrażenie, że to nie historia z II połowy XX wieku, a z czasów wcześniejszych o kilkadziesiąt lat.
Mnie ta staroświecka nuta odpowiada, kojarząc się miło z klimatem "Arszeniku i starych koronek". Doceniam też interesujące tropy, które podsuwa czytelnikowi autorka. Mimo, że Wielkie Wybawienie, nie jest książką idealną, bardzo mi się podobało!

Ocena: 4/5

Wielkie Wybawienie, Elizabeth George, wydawnictwo Prószyński i s-ka, 1997

sobota, 25 lutego 2012

Sto tysięcy królestw – N.K. Jemisin

Sto tysięcy królestw to bardzo nietypowa fantastyka. Książka poświęcona jest historii Yeine Darr, dziewczyny z barbarzyńskiego kraju, która zostaje wezwana do legendarnego miasta Sky, rządzonego przez jej dziadka oraz ród arystokratów.


Yeine została niedawno osierocona przez ukochaną matkę Kenneth, którą wyklął jej ojciec po tym, jak opuściła jego dwór by poślubić barbarzyńcę. Dziewczyna podejrzewa, ze matka została zamordowana, tym bardziej, że w Sky trafia w sam środek rozgrywki o władzę.

Bardzo szybko przekonuje się tam, że jej ród dzieli się na czystej krwi arystokratów i dalszą rodzinę, która pełni w królestwie rolę służby. Yeine staje się obserwatorką aktów nieuzasadnionego okrucieństwa, intryg i podchodów. W chwili, gdy dziadek ogłasza ją trzecią sukcesorką tronu, dziewczyna zostaje włączona w konflikt pomiędzy kuzynami - Sciminią i Reladem, którzy do tej pory walczyli o władzę wyłącznie pomiędzy sobą.

Na dworze Yeine poznaje także bogów, którzy po przegranej z boskim ojcem Itempasem, zostali skazani na posłuszeństwo wobec królewskiego roku. Szczególną więź odczuwa z rozczulająco dziecinnym Siehem oraz śmiertelnie niebezpiecznym panem nocy Nahadothem.

Dzięki tej znajomości dowiaduje się, że jej matka ubiła targu z bogami… zapraszając do ciała swojego dziecka duszę zmarłej bogini. Całkowicie zmienia to układ sił w oplecionym intrygami dworze.
Sto tysięcy królestw to książka niejednoznaczna. Nie czytało mi się jej dobrze, chociaż nie mogę jej nazwać złą. Były momenty, gdy czytało mi się ją świetnie i chwile, gdy całkowicie traciłam wątek. Postać Yeine pomimo, że nie do końca dla mnie bliska, była całkiem ciekawa, podobnie jak Sieh i Nahadoth. Pozostali bohaterowie zostali ukazani bardzo szkicowo, przez co dla mnie byli całkowicie papierowi.
Książka przesycona jest dużą ilością detali na temat świata Sky i bogów – ja chwilami gubiłam się w tych opisach i dygresjach pojawiających się w dziwnych momentach.
Jest w tej książce coś niepokojącego, co sprawia, że nadal się zastanawiam nad jej odbiorem, ale niestety mam też obawy, że jest tak dlatego, gdyż jej zakończenie było dla mnie nie do końca zrozumiałe.

Co ciekawe książka była nominowana do niemal wszystkich liczących się nagród fantasy i przez wiele osób nazwana jest arcydziełem.
Dostrzegam możliwość, ze to mój gust jest zbyt mało wyrafinowany, bo ja Stu tysięcy królestw nie uważam za wielkie dzieło, a za dość skomplikowaną książkę fantasy, która może, ale nie musi spodobać się czytelnikowi.

Ocena: 3,5/5

Sto tysięcy królestw, N.K. Jemisin, wydawnictwo Papierowy Księżyc, 2011


środa, 22 lutego 2012

Mag niezależny Flossia Naren. Część 1 - Kira Izmajłowa

Książka Mag niezależny Flossia Naren wpadła w moje ręce dość przypadkowo, bo przeczytałam kiedyś niezbyt pochlebną recenzję na jej temat i nie czułam chęci jej zakupu. Jak to jednak czasem bywa – mało upragnioną książkę otrzymałam w prezencie, dzięki czemu problem został rozwiązany.
Sama książka całkiem mi się spodobała, co jest potwierdzeniem teorii, że lepiej nie sugerować się cudzymi opiniami.


Fabuła książki jest dosyć prosta. Flossia Naren jest magiem niezależnym – czyli kobietą, która może pozwolić sobie naprawdę na wiele, zarówno przed możnymi obywatelami, ale też królem. Nie tylko rozwiązuje magiczne zagadki i pomaga władcy, ale jest też lokalnym prywatnym detektywem, którego zatrudniają klienci z pełną sakiewką. Na pewno fakt, że Flossia jako mag justycjariusz, może rozwiązywać konflikty i wydawać wiążące decyzje, zachęca klientów do skorzystania z jej drogich usług.
Przygody Flossi Naren to kilka odrębnych epizodów, które łączy postać głównej bohaterki i jej najbliższych towarzyszy oraz tajemnicza intryga, która nie zostaje w książce rozwikłana. Za każdym razem zagadka kryminalna przedstawiona w danej opowiastce, wymaga przede wszystkim umiejętności dedukcji, chociaż na pewno magiczne talenta pomagają Flossi w ich rozwiązywaniu.
Historie zdradzieckiej niewolnicy, nawiedzonego domu, czy też morderczego lasu, to wątki zręcznie utkane, sprawnie opowiedziane i wciągające czytelnika w magiczny świat. Ciekawie skonstruowana jest postać głównej bohaterki, gdyż nie jest ona do końca jednoznaczna. Poznajemy zarówno jej cyniczne, pozbawione empatii oblicze, jak i drugą twarz – osoby wrażliwej oraz posiadającej wyraźny kodeks moralny. Kim tak naprawdę jest Flossia? Pewnie kryje sobie mieszankę wszystkich tych cech – i fajnie, że na użytek książki nie została ona całkowicie „wybielona”.
Nawet jeśli trudno jest ją polubić, to tym lepiej sprawdza się jako bohaterka książki. Innym ciekawym bohaterem jest porucznik Laurinne, który w miarę rozwoju akcji, staje się nie do końca rozgarniętym, ale za to bardzo sympatycznym pomocnikiem Flossi.
Oczywiście nie mogę też zapomnieć o minusach – otóż książka nie powala oryginalnością fabuły, ale dla mnie nie jest to przeszkodą. Taki typ fantastyki bardzo lubię, dobrze mi się go czyta, więc nie planuję wybrzydzać
Na moją listę zakupów wskakuje już druga część książki.
Mag niezależny Flossia Naren. Część I, Kira Izmajłowa, wydawnictwo Fabryka Słów, 2011

wtorek, 7 lutego 2012

Klub Tajemnic - Meg Gardiner

Ostatnio, tak naprawdę już od początku roku, nie mam czasu, ani żeby za wiele pisać, ani odwiedzać Wasze blogi. Na pewno prędko się to nie zmieni, ale mimo wszystko liczę, że nie będzie to stan permanentny.
Dziś, korzystając z wolnej chwili, napiszę kilka słów o książce Klub Tajemnic, autorstwa Meg Gardiner.

Muszę przyznać, że nie słyszałam wcześniej o tej autorce, dlatego do książki podchodziłam ze sporą rezerwą. Był to jednak błąd, bo Klub Tajemnic, to rewelacyjny thriller, jeden z najlepszych, jakie ostatnio czytałam.
Autorka zaprasza nas w książce do świata bogatych i zepsutych, dla których najlepszą rozrywką jest odrobina ryzyka, igranie z losem... i prawem. Tym co jednak bawi ich najbardziej są sekrety - im bardziej mroczne i wstydliwe, tym lepiej.
Jo Beckett jest psychiatrą specjalizującą się w psychice zmarłych, pozwaniu motywów, które popchnęły ich do popełnienia samobójstwa, morderstwa. Z policją współpracuje jako niezależny konsultant. Dlatego jej olbrzymie zdziwienie budzi nagłe wezwanie na miejsce przestępstwa, gdyż jest jedną z ostatnich osób, do których trafiają takie sprawy. Tym razem jednak policji zależy przede wszystkim na poznaniu motywów ofiary, bo widowiskowe samobójstwo popełniła Callie Harding, jedna z kluczowych osób w biurze prokuratora. Sprawa staje się głośna, bo pani prokurator, zabijając się spowodowała wypadek drogowy, w którym zginęło kilka osób.
Czy jednak było to samobójstwo i dlaczego na ciele ofiary pojawił się napis "brudna"? Co ujawni pasażerka Callie, która cudem przeżyła upadek? I jak ta sprawa łączy się z dwoma wcześniejszymi zgonami znanych członków lokalnej społeczności?
Jo aby zagłębić tę sprawę musi nie tylko dowiedzieć się wszystkiego o Callie Harding, ale też wejść w świat ludzi, którzy cudze życie mają za nic. Dzięki dociekliwości udaje się jej odkryć sekret prawniczki i dowiaduje się, kto stoi za całą sprawą. Nie wie jednak, że ona sama będzie musiała zaryzykować swoje życie, a jej własne trudne sekrety ujrzą światło dzienne...
Gorąco polecam Klub Tajemnic wszystkim wielbicielom dobrych thrillerów! W książce nie brakuje porywającej akcji, intrygujących skandali i zagadki, którą rozwijązujemy razem z Jo Beckett. Jej bohaterowie to postacie z krwi i kości - niezależnie od tego, jakie grzeszki mają na sumieniu są bardzo ludzcy w swojej miłości, nienawiści, poszukiwaniu zemsty.
Książkę przeczytałam w jeden wieczór - to mówi chyba o niej wszystko!

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Ocena: 5/5

Klub Tajemnic, Meg Gardiner, wydawnictwo Albatros, 2010

poniedziałek, 6 lutego 2012

Zapowiedź :)

Już wkrótce na półkach księgarni pojawi się książka Szósty Agnieszki Lingas-Łoniewskiej - zapraszam serdecznie do lektury :)

niedziela, 29 stycznia 2012

Kruk. Nevermore - Kelly Creagh

Muszę odwołać całe moje psioczenie na paranormal romance, bo skończyłam właśnie czytać książkę Kruk. Nevermore i jestem absolutnie olśniona!
Wiedziałam, że opinie na jej temat są bardzo entuzjastyczne, ale było już tak z niejedną książką, która w ogóle nie przypadła mi do gustu. Tym razem w pełni rozumiem głosy zachwytu.


Po pierwsze odwołanie do Edgara Allana Poe, którego bardzo cenię, to dla mnie strzał w dziesiątkę. On sam, jego życie, fragmenty książek, tworzą już rys historii, który dodaje jej mrocznego wdzięku. Dodatkowo, osadzenie pary bohaterów Isobel i Varena w świecie na skraju snu i jawy, zmuszenie ich do walki o siebie i o wybudzenie się z koszmaru, to zabieg wyróżniający tę książkę od innych pozycji na księgarskich półkach.

Zaczynając od początku - Isobel to gwiazda szkolnego zespołu cheerleaderek, ładna, popularna, wesoła. Ta pozycja w szkole pozwala jej nie dostrzegać osób mniej znanych, lubianych, wszystkich "dziwaków". Tak jest do chwili, gdy nauczyciel języka angielskiego zmuszą ją do wspólnej pracy przy projekcie z Varenem, mrocznym gotem, który do tej pory był dla niej całkowicie nieznaną postacią.
Mimo, że nie przypomina on jej ludzi z jej otoczenia, zaczyna ją fascynować jego dystans do świata, cięte riposty i całkowita odporność na jej urok. Nie wiadomo dlaczego Varen wywołuje przy tym olbrzymią agresję zarówno u znajomych Isobel, jak i u jej chłopaka Brada.
Projekt na język angielski, staje się dla niej nie tylko wyzwaniem naukowym, ale też całkowicie zmienia jej postrzeganie sytuacji w szkole. Isobel zaczyna dostrzegać, że bycie dziwnym, nie musi oznaczać bycia gorszym i że prawdziwi przyjaciele, to ci, którzy wyciągają do nas ręce, gdy zaczynamy spadać. Najważniejsze w tej książce jest jednak uczucie, które rodzi się mimochodem, gdzieś pomiędzy wymienionymi zdaniami, w czasie krótkich wspólnych chwil. Isobel przeżywa swoją pierwszą miłość i odkrywa, że jest to uczucie, które ma siłę tworzenia, ale też niszczenia.

Oczywiście - nie jest to książka idealna. Na pewno brakuje w niej porządnie rozpisanych dialogów Isobel i Varena. Sam Varen jest w niej przedstawiony jako mruk, tak, że trudno jest poczuć dobrze jego postać.
Jest to jednak jedna z tych książek, które odbiera się emocjonalnie, a nie drogą rozsądku. Dlatego w mojej opinii wszystkie jej wady, wcale nie zmieniają tego, jakie robi finalnie wrażenie.

Więcej nie zdradzę. Książkę gorąco polecam! Jeśli ktoś jej nie czytał, czas to nadrobić! Ja sprawdziłam właśnie prognozowany czas wydania kolejnej części (uffff... będzie kolejna część) i czekam na nią niecierpliwie!

Ocena: 5/5

Kruk. Nevermore, Kelly Creagh, wydawnictwo Jaguar, 2011

czwartek, 26 stycznia 2012

Wycieczka na tamten świat - Anna i Siergiej Litwinowie

Wycieczka na tamten świat, to książka, którą przeczytałam dzięki wydawnictwu Oficynka oraz Syndykatowi Zbrodni w Bibliotece. Bardzo dziękuję za tę możliwość!



Poniżej krótka notka od wydawcy oraz moja recenzja:
Trójka pasażerów zostaje oskarżona o spowodowanie wybuchu w samolocie lecącym do Archangielska. Przypadkowi znajomi – piękna Tania Sadownikowa, dziennikarz Dmitrij Połujanow i zawodowy karciarz Iwan Starych poszukiwani są nie tylko przez milicję i służby specjalne. Z jakiegoś powodu ich tropem podąża również mafia. Pętla coraz bardziej się zaciska. Zdezorientowani przyjaciele podejmują brawurową ucieczkę. Jednocześnie usiłują wyjaśnić tajemniczą historię, która całkowicie odmieniła ich życie.
Zabawna opowieść kryminalna, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, dynamicznych pościgów, intrygujących wydarzeń. Przygody sympatycznych bohaterów trzymają w napięciu, bawią i wciągają, nie pozostawiając czytelnika ani na chwilę obojętnym.
Wycieczka na tamten świat to pierwsza powieść z cyklu o Tani Sadownikowej, młodej i atrakcyjnej poszukiwaczce przygód.

Jakie są moje odczucia po lekturze? Mówiąc szczerze książka nie powala. Spodziewałam się po niej trochę więcej, może dlatego, że dotychczasowe rosyjskie kryminały, które miałam okazję czytać, były po prostu świetne.
Tym razem nie jest bynajmniej źle, lecz Wycieczka na tamten świat to dla mnie bardziej komedia pomyłek, niż pełnokrwisty kryminał. Akcja toczy się szybko, pojawiają się gangsterzy, wątek terrorystyczny i poszukiwany skarb, ale fabuła robi dość nierealne, oderwane od rzeczywistości wrażenie - tak, jakby ta historia była snem bohaterów, a nie prawdą.
Gdy jednak przestaniemy zwracać uwagę na realność fabuły, możemy zacząć relaksować się przy kolejnych przygodach naszych bohaterów - Tani, Dimy i Igora, którzy brawurowo unikają pościgu "złych", wciągając coraz to kolejne, przypadkowe osoby w swoje kłopoty.
Na szczęście historia kończy się happy endem, a raczej serią happy endów. Okazuje się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i że podejrzanego dzieli od bohatera bardzo cienka linia.
Jeśli macie wolny wieczór, lubicie nieskomplikowane historie i lubicie się pośmiać nad książką, to zapraszam do lektury!


Ocena: 3/5

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Wycieczka na tamten świat, Anna i Siergiej Litwinowie, wydawnictwo Oficynka, 2011

czwartek, 19 stycznia 2012

Wycieczka na tamten świat - Anna i Siergiej Litwinowie (zapowiedź)

Dotarła do mnie właśnie książka Wycieczka na tamten świat, którą dostałam do zrecenzowania dzięki uprzejmości wydawnictwa Oficynka oraz Syndykatu Zbrodni w Bibliotece. Już wkrótce recenzja!
A przede mną miły wieczór :)

Na krawędzi - Ilona Andrews

Ilona Andrews, to nie osoba, ale bardzo udany duet pisarski, kryjący się pod tym pseudonimem, a jednocześnie autorzy serii o Kate Daniels, którą bardzo lubię. Nie przeczytałam jeszcze ich najświeższej książki, dedykowanej tej postaci, ale za to w ręce wpadło mi Na krawędzi - czyli całkiem nowa opowieść.

Oczywiście i tutaj nie brakuje magii. Tym razem autorzy zapraszają nas do świata, w którym istnieją magiczna Dziwoziemia i ludzka Niepełnia, a na krawędzi pomiędzy dwoma rzeczywistościami znajduje się Rubież - miejsce, w którym magia przenika się ze światem codziennym,  rządzące się całkowicie własnymi prawami.
Tutaj właśnie mieszka Rose, młoda dziewczyna, która po śmierci matki i ucieczce ojca z domu, wychowuje dwóch braci: Jacka i Georgiego. Na pozór są zwykłą ubogą rodziną - Rose pracuje w firmie sprzątającej, a chłopcy chodzą do szkoły. Pomaga im też ukochana babcia.
Jednak szybko można się przekonać, że to nie są do końca standardowi ludzie - w końcu miało kto trzyma w szopie ożywionego dziadka, którego słabością są psie mózgi.
Historia Rose to nie tylko opowieść o dziewczynie, która trzyma razem swoją rodzinę, ale też o osobie, która nawet jak na standardy Rubieży jest wyjątkowo dziwna, dlatego często wzbudza strach i agresję. Otóż dziewczyna ma doskonale opanowaną obronną sztukę rozbłysku, na tak wysokim poziomie, że jej matkę podejrzewano nawet o romans ze szlachcicem, po którym dziewczyna miałaby odziedziczyć ten wyjątkowy talent. Ta zdolność jest dla niej swoistym przekleństwem, bo Rose stała się przez nią atrakcyjnym "towarem" na rynku matrymonialnym, dlatego nieraz próbowano już ją porwać lub... kupić.
Łatwo zgadnąć, że właśnie dlatego dziewczyna starannie unika randek, związków i mężczyzn. Nagłe pojawienie się w jej życiu dwóch mężczyzn: Williama i Declana, całkowicie wstrząsa jej światem.
Oczywiście to nie jedyne, co się jej przytrafia, bo obaj panowie pojawili się na Rubieży nie bez powodu, a w związku z inwazją ogarów zła i ich okrutnego władcy.
Czy udało się obronić mieszkańców Rubieży przed zagładą? W kim zakochała się Rose? Czy wybrała magię, czy może "normalność"?
Tego wszystkiego dowiecie się z lektury książki, do której zapraszam!
Na krawędzi to nie jest mój literacki ideał, gdyż punkt ciężkości został przesunięty z elementu przygodowego na romansowy. Nie można jednak odmówić tej książce bardzo wyrazistych postaci bohaterów, ciekawej fabuły i oryginalnego świata. Na krawędzi czyta się na tyle dobrze, że nawet jeśli nie przepadacie za romansami, to możecie znaleźć w tej książce coś dla siebie!
Zakończenie nie sugeruje powstania dalszych części, ale mam nadzieję, że będzie można się ich spodziewać.


Ocena: 4,5/5


Na krawędzi, Ilona Andrews, wydawnictwo Fabryka Słów, 2011

środa, 11 stycznia 2012

Noc śmierci - Heather Graham

Po pochłonięciu kilku części przygód Harry'ego Dresdena, nabrałam ochoty na całkowitą odmianę. Dlatego sięgnęłam po zachomikowaną na półce książkę Noc śmierci autorstwa Heather Graham. Książka ta jest pierwszą częścią cyklu "Dziedzictwo braci Flynn".

Heather Graham znam z kilku wcześniejszych książek, więc wiedziałam czego się po niej spodziewać, chociaż ciekawym akcentem książki miał być pojawiający się w niej wątek paranormalny.
Historia, którą prezentuje nam autorka to opowieść o trzech braciach - Aidanie, Jeremym i Zachu, którzy dowiadując się, że otrzymali niespodziewany spadek po dalekiej krewnej, przybywają do Nowego Orleanu. Wszyscy trzej panowie związani byli w przeszłości z policją, ale ze względu na burzliwe i tragiczne doświadczenia, zdecydowali się na odejście ze służby i założenie własnej agencji detektywistycznej. Na miejscu dowiadują się, że należy do nich plantacja pod Nowym Orleanem, wraz ze starym domem, w którym mieszkała ich zmarła ciotka.
Niestety, nie mają czasu, by nacieszyć się posiadłością, gdyż już w czasie pierwszych odwiedzin na miejscu, znajdują tam ludzkie kości. To początek śledztwa, które z czasem zaczyna robić się coraz bardziej poważne. Okazuje się, że z tym znaleziskiem wiąże się seria zaginięć młodych kobiet...
Drugim wątkiem książki jest opowieść o rodzinnej tragedii, która wydarzyła się przed laty na plantacji. Zginęła wtedy młoda kobieta, jej mąż i jego brat - a ich duchy mają od tego czasu nawiedzać to miejsce. Nie chce w to uwierzyć Aidan najstarszy z braci, który jest sceptykiem i racjonalistą. Jednak nawet i on musi w pewnym momencie zweryfikować swoje poglądy.
Na pewno wpływ na jego podejście do tej legendy ma piękna Kendall - właścicielka sklepu z akcesoriami magicznymi oraz znawczyni tarota, z którą Aidan zaczyna burzliwy romans.
To tyle, co mogę zdradzić bez podawania pełnego rozwinięcia wątku. Mówiąc szczerze książka ta jest dla mnie sporym rozczarowaniem. Nie mówię nawet o motywie kryminalnym, chociaż i on nie powala na łopatki. Tym, co najbardziej mnie irytowało były wątek romantyczny i rys postaci bohaterów. Aidan to prawdziwy samiec alfa - władczy, męski, zakazujący Kendall samodzielnego wychodzenia z domu, odprowadzający ją aż pod drzwi i sprawdzający co chwilę, gdzie się ona podziewa. Ona oczywiście godzi się na to wszystko, bo uważa go za opiekuńczego i męskiego...
Słabo mi się od tego robiło. Może jestem przewrażliwiona i przesadzam, bo romanse zawsze bazują na stereotypach, ale mam wrażenie, że takie przesłodzenie i naiwne przedstawienie relacji między bohaterami, nie wychodzi książce na dobre.
Ogólnie w moim odczuciu jest to średnie czytadło.

Baza recenzji Syndykatu ZwB 

Ocena: 3/5

Noc śmierci, Heather Graham, wydawnictwo Harlequin Enterprises, 2009

wtorek, 3 stycznia 2012

Harry Dresden wciąga :)

Zaczytuję się w kolejnych częściach przygód Harry'ego Dresdena wydanych kiedyś przez wydawnictwo Amber - minam!:) Nie będę ich recenzowała bo książki są mocno zbliżone do Frontu Burzowego, o którym niedawno pisałam. Dlatego najbliższa recenzja pojawi się gdy przedrę się przez cykl... albo zrobię sobie przerwę!