sobota, 19 listopada 2011

Wiedźma naczelna - Olga Gromyko

Po kilku ostatnich tygodniach spędzonych na lekturze lepszych i gorszych kryminałów, z przyjemnością sięgnęłam po kontynuację cyklu Olgi Gromyko, wydaną niedawno przez wydawnictwo Fabryka Słów.
Wiedźma Naczelna to kolejna książka opisująca przygody Wolhy Rednej, czyli inaczej W.Rednej - rudowłosej adeptki magii z nader rozwiniętą zdolnością do popadania we wszelakiej maści kłopoty.

Tym razem ruda wiedźma robi wszystko, by tylko uciec od... zbliżającego się wesela z Lenem, władcą Dogewy. To, że narzeczony jest czystej rasy wampirem nie jest dla niej najmniejszym kłopotem. Tym, czego się obawia są małżeńskie więzy, koniec przygód i włóczenia się po świecie...
Wolha to postać z krwi i kości - wygadana, pyskata, szukająca zawsze dziury w całym. Za to się ją lubi. W Wiedźmie Naczelnej nie jest już jednak tym samym dziewczątkiem, co we wcześniejszych częściach. Jej obawy przed zamążpójściem, to lęki młodej kobiety, która wie, że aby coś zyskać musi coś stracić... I nie jest pewna, czy jest na to gotowa.
Na szczęście dla wiedźmy jej narzeczony sam jest nie lada ziółkiem i dlatego możemy mieć nadzieję, że będzie z nich całkiem szczęśliwa para :)
Ale zanim dotrzemy do zakończenia tej historii i dowiemy się czy udało się zmusić oboje do zawarcia ślubu, ruszymy razem z Wolhą i jej przyjaciółmi tropem tajemniczego maga, który za swój cel postawił zabicie rudowłosej wiedźmy i konsekwentnie stara się ten plan wykonać.
Dlaczego Wolha stała się jego celem? Kto będzie jej sprzymierzeńcem? I czy naprawdę w zamku Zakonu Białego Kruka można czasem spotkać świętego Fenduła we własnej postaci? To nie jedyne pytania, na które znajdziemy odpowiedź w Wiedźmie Naczelnej. Akcja galopuje wraz z naszymi bohaterami, tak, że momentami trudno jest się połapać w zmianach scenerii.
Zabawa jest przednia :) Wiedźma naczelna to świetna fantastyka, dowód na to, że da się pisać o wiedźmach, wampirach, romantycznych scenach i nie słodzić na siłę!

Gorąco polecam!

Ocena: 5/5

Wiedźma naczelna, Olga Gromyko, wydawnictwo Fabryka Słów, 2011

12 komentarzy:

  1. Rzadko sięgam po fantastykę, ale tym razem chyba się skuszę, bo naprawdę mnie zaciekawiłaś i pobudziłaś mój czytelniczy apetyt. Mam nadzieję, że nie będę aby zawiedziona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Seria "chodzi" za mną od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, tytuł przedni, o autorce nie słyszałam, ale odnotuję w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej książce i całkowicie potwierdzam Twoją recenzję :) Jednak ja jeszcze jej nie czytałam ,ale mam nadzieję,że nidługo przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko, widziałam ją wczoraj. Jutro idę ją kupić i będę czytać, czytać, czytać :D /a w wyniku wydania całej kasy również głodować, głodować, głodować/ Kocham ksiąki Gromyko i kiedy zobaczyłam, że W.Redna wróciła (słyszałam, że na Wiedźmie Opiekunce miało się skończyć) byłam tak szczęśliwa, jak dawno nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Alannada oj będzie warto głodować!!!:) Ja też kupiłam od razu po znalezieniu jej w Matrasie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa recenzja :) Z chęcią sięgnę po tę powieść. No i okładki Fabryki słów, to chyba najlepsze wydawnictwo jeśli chodzi o budowanie szaty graficznej dla swoich lektur :):)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fuzja zgadzam się w 100% - mam za to wielką sympatię do Fabryki Słów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam o tej autorce w ogóle - ale to chyba kwestia tego, że nie czytuję kryminałów. Natomiast okładka jest śliczna *_*

    OdpowiedzUsuń
  10. Shirleyek - nie miałam szczęścia, w lubelskim Matrasie nie było jeszcze. Ale mam, co prawda empikowej proweniencji, ale mam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale Ci zazdroszczę, że jesteś jeszcze "przed":)

    OdpowiedzUsuń