poniedziałek, 21 listopada 2011

Sekret aneksu numer 3 – Colin Dexter

Sekret aneksu numer 3 przeleżał przez kilka tygodni w mojej bibliotece, czekając na swój moment. Pożyczyłam go w międzyczasie kilku osobom, które miały dość mieszane odczucia po lekturze tej książki. Opinie były za to bardzo konkretne – książka albo bardzo się komuś podobała, albo była opisywana jako nudna i dziwnie napisana.

W końcu i mnie zaciekawiły te recenzje znajomych i tak oto w ten weekend spędziłam kilka godzin nad książką Colina Dextera. Wygląda na to, że dołączę do grona entuzjastów tego pisarza, chociaż jedna książka to dla mnie za mało, by zdecydować na 100%, jak odbieram jego styl pisania.
Wracając do samego Sekretu aneksu numer 3 -  to czytało mi się go bardzo dobrze. Spodobała mi się postać nadinspektora Morse’a  - złośliwego, ostrego, a jednocześnie bardzo przenikliwego. Idealnie uzupełnia go spokojny i pokojowo nastawiony do świata sierżant Lewis. Z tego co słyszałam, to powstało już kilkanaście książek o tym duecie, ale dla mnie Sekret aneksu numer 3 to pierwsza okazja do spotkania z nimi.
W tej książce panowie zajmują się morderstwem popełnionym w czasie zabawy sylwestrowej w oksfordzkim hoteliku Haworth. Zabity zostaje mężczyzna, mieszkający w tytułowym aneksie numer 3 na tyłach hotelu. Niestety nie jest łatwo ustalić tożsamości ofiary, gdyż bal był imprezą przebieraną, a wszyscy sąsiedzi z okolicznych pokojów, szybko zniknęli po odnalezieniu martwego gościa hotelowego. Dlatego by wytropić mordercę, policja musi znaleźć najpierw świadków – bardzo niechętnych do podjęcia współpracy.
O zmarłym mężczyźnie wiadomo tylko, że przebrany był za rastafarianina, a dzięki świetnej stylizacji wygrał konkurs na najlepsze przebranie i że na zabawę przybył z kobietą, ubraną w czarczaf. Mimo wielu trudności, para policjantów stopniowo dociera do kolejnych świadków i odkrywa intrygę, która doprowadziła do śmierci tajemniczego mężczyzny.
Sekret aneksu numer 3 zawiera wszystko to, co dobre w kryminałach – interesującą intrygę, pełnokrwistych bohaterów i detektywów, którzy dochodzą do sukcesu dzięki własnej dedukcji i skutecznemu powiązaniu ze sobą dość odległych wątków. Książka ma „brytyjski styl” – jest elegancka, stonowana, ale nie nudna. Polecam fanom kryminałów z wyższej półki.
UWAGA - nie jest to książka dla osób, które lubią thrillery, szybką akcję i krwawe zbrodnie, chyba, że są gotowe dać szansę spokojnemu kryminałowi!
Dla mnie książka ta jest idealna na zimowe wieczory – tym bardziej, że padający w niej śnieg, okazuje się być ważnym elementem śledztwa!
Baza recenzji Syndykatu ZwB

Ocena 5/5

Sekret aneksu numer 3, Colin Dexter, wydawnictwo Funky Books, 2011

8 komentarzy:

  1. Spokojny kryminał? Też lubię!! Czasem fajnie odetchnąć od natłoku akcji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie najważniejszy jest wątek, a akcja to już wtórna przyjemność ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dextera jeszcze nie znam, ale zamierzam to w najbliższym czasie nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Avo_lusion: czasem warto :)

    Taki jest świat: myślę, że ta książka ma niezły wątek...

    Cyrysia: warto :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A więc jak myślisz? Co wpływało na to, że oceny Twoich znajomych były tak skrajne? Spokojny sposób prowadzenia akcji? To, że trzeba samemu pogłowkować? Bardzo mnie to ciekawi. Sama chętnie sprawdzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fuzja: myślę, że to, co dla kogoś ma "rozkosznie leniwą atmosferę" dla innego jest całkowitym nudziarstwem. Chyba o to się rozeszło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkowicie się zgadzam z Twoją recenzją i podpisuję się pod oceną książki. Mnie również ona się podobała :) Styl pisarza jest naprawdę wyjątkowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miquaisonfire - a czytałaś jeszcze jakieś jego książki?

    OdpowiedzUsuń