wtorek, 1 listopada 2011

Pociąg do śmierci - J.D.Robb

Nie ma się co czarować - ten blog jest z założenia dedykowany czytadłom. Pewnie nigdzie o tym bezpośrednio nie wspominałam, ale ktokolwiek, kto poświęciłby czas na przejrzenie moich recenzji, wiedziałby od razu, że nie uświadczy się tu niczego innego ;)
Czytadło też czytadłu nierówne, więc staram się wybierać te lepsze - oczywiście dla mnie. Wielką fanką romansów nigdy nie byłam, mam sporą alergię na zbyt dużo romantyzmu, a jeszcze większą na pokrzepiające historie rodzinne. I tak dochodząc do meritum - pomimo tego, że nie jestem zagorzałą fanką romansów, zdarza mi się raz na czas przeczytać coś Nory Roberts, a najlepiej gdy jest to wydane pod pseudonimem J.D. Robb.

Pod tym nazwiskiem królowa romansów publikuje kolejne książki z cyklu dedykowanego porucznik policji Ewie Dallas, jej mężowi Roarkowi i kolejnym morderstwom, których zagadki rozwiązuje pani policjant. Ta seria ma swój czar - pewnie dlatego, że fabuła jest wciągająca, bohaterowie w miarę krwiści, a wątek miłosny podany jest w bardzo zjadliwej postaci.
W Pociągu do śmierci, który właśnie przeczytałam, Ewa Dallas rozwiązuje zagadkę morderstw powiązanych z dziwny sposób z firmami dwóch nowojorskich milionerów. Na początku wydaje się to przypadkiem, później jednak pojawiają się kolejne wątki i mimo, że trudno powiązać ze sobą śmierć właściciela wypożyczalni ekskluzywnych limuzyn, drogiej damy do towarzystwa i znanego na całym świecie kucharza, to Ewie udaje się odnaleźć punkty wspólne. A dzięki współpracy z psychologiem, trafnie odkrywa motywację zabójcy. W chwili gdy wie, kto zabił i czego dotyczy mordercza rozgrywka, musi już tylko udowodnić, że jej wnioski są słuszne. Wie, że jest to też rozgrywka z nią... w końcu morderca postarał się, aby ta sprawa trafiła właśnie do niej.
Ksiażki J.D. Robb to wybuchowa mieszanka opowieści o życiu w luksusie (Roarke jest właścicielem przynajmniej 1/3 wszechświata) z odrobiną romantyzmu, erotyki i solidną dawką policyjnej roboty. A, zapomniałam dodać, że ich akcja rozgrywa się w przyszłości - świecie pełnym androidów, autokucharzy, wahadłowców, etc.
Czyta się je dobrze, bo nie są przedobrzone. Mogą spodobać się prawdziwej fance romansów i tej zakamuflowanej, która za żadne skarby nie przyzna, że ich czytanie sprawia jej frajdę.
Pociąg do śmierci to po prostu kolejne czytadło, ale w swojej kategorii bardzo przyjemne!

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Ocena:4/5
Pociąg do śmierci, J.D. Robb, wydawnictwo Prószyński i s-ka, 2011

5 komentarzy:

  1. Hmmm, no tak, ale dlaczego się z czytania czytadeł usprawiedliwiać? To też książki, niektóre świetne, a każda recenzja jest swego rodzaju dziełem sztuki. Ja nigdy się nie wstydzę, że czytam jakiś chłam, grunt, że się przy tym dobrze bawię, hm??? Tak więc czytaj co chcesz, szczególnie w wannie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak właśnie staram się robić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech Roarke, to był facet.
    Lubiłam tę serię.

    OdpowiedzUsuń