środa, 23 listopada 2011

Na psa urok - Kevin Hearne

Napiszę dziś kilka słów o książce, która tak bardzo poprawiła mi humor, że czytając ją, chichotałam jak szalona w tramwaju, a nie zdarza mi się to wcale często.
Na psa urok, czyli pierwsza część Kronik Żelaznego Druida, autorstwa Kevina Hearne, to absolutnie jedna z najlepszych książek urban fantasy, jakie czytałam już od dawna.

Głównym bohaterem książki jest Attikus O'Sullivan, wiekowy druid, któremu doskonale żyje się w ciele irlandzkiego dwudziestolatka i który świetnie wtopił się we współczesne realia. Attikus prowadzi księgarnię ezoteryczną, czasem zaparzy dla kogoś leczniczą herbatkę, ale generalnie jego życie płynie bardzo spokojnie, a jedną z największych atrakcji dnia codziennego jest pomoc w ogródku sędziwej wdowy.
Oczywiście życie druida nie zawsze było takie sielankowe, zwłaszcza, że od wieków ściga go mściwy bóg Aenghus, który nadal pragnie odzyskać skradziony mu przez Attikusa miecz. A, że tym razem szykuje się do przewrotu w krainie bogów, to taka broń byłaby dla niego niezwykle przydatna.
I tak oto na naszego bohatera spadają wszelkie możliwe plagi - atakuje go jeden z ważniejszych bogów, ściga banda olbrzymów, spiskuje przeciwko niemu sabat czarownic z Polski (!) i oczywiście Aenghus czeka na jego każde potknięcie...
Na szczęście ma on grono wiernych przyjaciół - psa Oberona, który uważa, że jest Czyngis-chanem, prawników z watahy wilkołaków, którzy mają ghule na szybkim wybieraniu telefonu, zakumplowanego wampira no i na swój sposób stara się mu pomóc bogini Morrighan - jedna z najgroźniejszych z panteonu bogów. Gdy do tej gromadki dołącza barmanka opętana przez ducha indyjskiej czarownicy, możemy być pewni, że będzie się sporo działo. A i sam Attikus całkiem nieźle radzi sobie z magią i widać, że te 2000 lat spędzone na świecie, doskonale mu służy.
Na psa urok to książka jednocześnie wciągająca, intrygująca i szalenie zabawna. Bardzo podoba mi się wykorzystanie przez autora niemal wszystkich wierzeń i mitycznych stworzeń do wykreowania świata magicznego, który funkcjonuje tuż obok naszego, a doskonale go uzupełniając. To książka tak absurdalna, że aż na swój sposób całkiem realna.
Ma też inne zalety. Nie da się nie zakochać w Oberonie - bo kto nie chciałby mieć psiaka, z którym można komunikować się w myślach? No i ubawił mnie setnie fakt, że wszystkie magiczne stworzenia jednoczy nienawiść do Thora - chociaż nikt nie wie dlaczego. A czyta się ją tak dobrze, że poprawa humoru, nawet w czasie największej chandry jest gwarantowana!

Jeśli lubicie żonglowanie motywami, zabawne i soczyste dialogi, wartką akcję, urban fantasy w najlepszym wydaniu, to ta książka jest właśnie dla was!

Ocena: 5/5


Na psa urok, Kevin Hearne, wydawnictwo Rebis, 2011

7 komentarzy:

  1. Wow, takie klimaty to ja lubię:):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja koleżanka właśnie dzisiaj polecała mi tę książkę mówiąc, że jest ona rewelacyjna. Teraz czytając twą recenzję, widzę, że miała rację. Musze zatem poznać bliżej ,,Na psa urok''.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już poluję na kolejne części!

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam ochotę ją przeczytać, a potem jakoś zupełnie o tym zapomniałam... :) Będę musiała jeszcze raz rozejrzeć się za tą książką, bo zapowiada się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niedługo zasiadam do tej lektury ale nastawiłaś mnie do niej bardzo pozytywnie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo pozytywna Twoja recenzja! :) A miałam wielkie wątpliwości odnośnie tej książki... Ty mi je rozwiałaś!

    OdpowiedzUsuń