niedziela, 30 października 2011

Natalii 5 - Olga Rudnicka

Czy mamy szansę spotkać swojego sobowtóra? A osobę, która nazywa się tak samo jak my? Ile takich osób może istnieć? I dlaczego wszystkie Natalie Sucharskie tego świata spotkały się w książce Natalii 5 autorstwa Olgi Rudnickiej?

Do tej pory nie czytałam żadnej książki Olgi Rudnickiej, a kojarzyłam ją wyłącznie z kilku entuzjastycznych recenzji Lilith. Wydawało mi się, że książka ta jest thrillerem, dlatego bardzo zdziwiłam się słysząc, że Natalii 5  jest bardzo w stylu Chmielewskiej.
Oczywiście efektem tego zaciekawienia była lektura, która jak to u mnie ostatnio często bywa, przypadła na czas spędzony w pociągu.
Natalii 5 to pokręcona historia pięciu przyrodnich sióstr, które o swoim istnieniu dowiadują się na spotkaniu u notariusza... po samobójczej śmierci ojca, który nie tylko przed każdą ze swoich kolejnych rodzin ukrywał istnienie poprzedniej, ale też wszystkie córki nazwał tym samym imieniem. Jego tajemnicze samobójstwo staje się obiektem policyjnego śledztwa. Ekipa zastanawia się, czy Sucharski faktycznie popełnił samobójstwo? Dlaczego scena jego śmierci została zainscenizowana?
Ale dla sióstr prawdziwą tajemnicą jest historia życia rodzinnego ich ojca. Każda z nich wychowywała się z dala od niego, niemal żadna nie spełniła jego oczekiwań. Jednak mimo tego, ojciec tuż przed śmiercią wysłał każdej z nich przelew na milion złotych, aby zabezpieczyć ich przyszłość. Zostawił im też wspólny majątek - okazałą posiadłość pod Poznaniem. Po początkowych walkach i kłótniach każda z Natalii uznaje, że jej dotychczasowe życie nie jest warte kontynuacji i przeprowadza się do wspólnego domu. Pewną zachętą jest tajemniczy zapisek z testamentu ojca i nawiązanie do jego poszukiwań unikatowej kolekcji monet, którymi zajmował się tuż przed śmiercią. Natalie podejrzewają, że ojciec zostawił im w domu ukryty spadek, a kolejne wskazówki naprowadzają je na jego trop.
W międzyczasie ktoś usiłuje włamać się do domu, a policja skutecznie utrudnia spokojne życie Natalii Sucharskich. O tym, jak daleko posuną się dziewczyny w swoich kłamstwach i czy warto było przewracać ich życia do góry nogami - przekonają się osoby, które sięgną po książkę.

Nie ukrywam, że zrobiła ona na mnie dość mieszane wrażenie. Z początku czytało mi się ją fatalnie - drażniły mnie postacie sióstr, dialogi wydawały mi się wymuszone, a sytuacje sztuczne. Po pewnym jednak czasie, albo ja przyzwyczaiłam się do maniery Olgi Rudnickiej, albo książka stała się bardziej przyjazna. Naprawdę wciągnęłam się w historię zwariowanych sióstr i odkrywanie kolejnych zagadek ich ojca oraz starego domu.
Spodobało mi się, że książka ta to nie tylko powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, ale też przypowieść o tym, jak ważna jest rodzina i że jej odnalezienie może być ważniejsze od zdobycia najwspanialszego skarbu. To niby banał, ale tutaj został przyjemnie zaserwowany :)
Faktycznie, można w Natalii 5 można odnaleźć nawiązania do stylu Joanny Chmielewskiej - sporo jest humoru sytuacyjnego, dowcipnych dialogów i kilka bardzo denerwujących postaci. Jednak na tym podobieństwa się kończą. To przede wszystkim lekka opowieść przygodowo-rodzinna z delikatnym dreszczykiem :)

Nie każdemu się spodoba, więc polecam na własną odpowiedzialność!

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Ocena: 4/5

Natalii 5, Olga Rudnicka, wydawnictwo Prószyński i s-ka, 2011

7 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc na początku książka skojarzyła mi się z Trędowatą - właściwie nie mają one ze sobą zbyt wiele wspólnego, ale to przez fakt, że główne bohaterki podobnie się nazywają (jeśli się nie mylę, w Trędowatej była Rudecka), no i ta okładka... :) Wydaje mi się, że może to być coś dla mnie, rozejrzę się za tą książką. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli przeczytasz - daj znać jak wrażenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na tę książkę mam wielką chrapkę, czytałam już kilka na serio dobrych recenzji :) Z Twoją włącznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadaje się na lekturę relaksacyjną ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele recenzji tej książki już czytałam i większość z nich była bardzo pozytywna. Chyba najwyższy czas bym i ja przeczytała "Natalii 5"

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja właśnie zabieram się za Lilith - też Rudnickiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w książkach Olgi zakochałam się po "Zaciszu" i tak trwam w tej miłości do dziś :)

    OdpowiedzUsuń