niedziela, 2 października 2011

Biblioteka umarłych

Biblioteka umarłych Glenna Coopera, to książka, która sama nie wiem jak znalazła się w mojej bibliotece. Musiałam ją chyba od kogoś pożyczyć i natychmiast o niej zapomnieć.
Nie mniej jednak kilka dni temu wpadła mi w ręce, a że właśnie byłam wtedy na etapie poszukiwań nowej lektury, to od razu się za nią zabrałam. Skończyłam ją czytać dosłownie chwilę temu i mam bardzo mieszane odczucia.
 
Z jednej strony sam pomysł na książkę i zestawienie kilku wątków toczących się równolegle, jest naprawdę ciekawy. Momenty, gdy dowiadujemy się o kolejnych morderstwach psychopatycznego mordercy, poznajemy okoliczności narodzin dziwacznego Octavusa i wreszcie zastanawiamy się, co jest powojenną tajemnicą wyspy Wight - to chwile przemawiające na plus tej książki. Mniej więcej do połowy czyta się ją bardzo dobrze. Co więcej historia średniowiecznych skrybów, współczesny thriller i opowieść o znalezisku, które wstrząsnęły powojennym rządem Wielkiej Brytanii, wcale ze sobą nie kolidują. Każdy wątek rozwija się w swoim własnym tempie, każdy wciąga.
Później napięcie opada, rozwiązanie da się przewidzieć i fabuła zaczyna się wlec... Do zakończenia z trudem dotrwałam. Nie mniej jednak te pierwsze 50% książki, zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie - a nie przepadam za thrillerami, łączącymi w sobie wątki historyczne i współczesność.
Na pewno Glennowi Cooperowi nie można odmówić świeżego pomysłu na akcję - zamiast historyków drążących tajemnicę artefaktu, których można mieć już dość i trochę, mamy agenta FBI, kobieciarza i alkoholika, który na trop zagadki historycznej wpada mimochodem.
Książka jest dość długa, więc nie polecam jej osobom, które mają mało czasu na czytanie. Mogą być zirytowane rozciągnięciem fabuły.
Z drugiej strony, na kilka zimowych wieczorów, jest to całkiem znośna lektura dla niewymagających.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


Ocena: 3/5

Biblioteka umarłych, Glenn Cooper, wydawnictwo Albatros, luty 2011

4 komentarze:

  1. Hmmm... troszkę mnie zniechęca do tej książki fakt, że druga połowa jest w porównaniu do pierwszej, bez akcji i napięcia :(
    Chyba sobie odpuszczę tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  2. To taka pozycja "dla amatora" :) Pewnie komuś przypadła do gustu..

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzieś już ją widziałam, zapewne tytuł mnie zaintrygował. Ale jak się tak wlecze potem, to nie wiem czy mi się chce ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybyś po nią sięgnęła, z chęcią dowiem się, jakie są Twoje wrażenia. Może przesadzam z tym rozciągnięciem fabuły?:)

    OdpowiedzUsuń