czwartek, 15 września 2011

Dobranoc, Panie Holmes

Od niedawna ostrzę sobie zęby na kolejną książkę Carole Nelson Douglas, czyli Dzień dobry, Irene. A, że poprzednią jej część czytałam już chwilę temu, to dla przypomnienia sięgnęłam niedawno po Dobranoc, Panie Holmes, które było wydane jeszcze w 2010 roku.



Książkę tą przeczytałam ponownie z dużą dozą przyjemności. Pamiętam, że gdy szukałam informacji o niej przed zakupem, trafiłam na opis wydawcy, który który określił ją jako kryminał retro.
Dla mnie Dobranoc, Panie Holmes to nie do końca kryminał, chociaż wątek kryminalny przewija się co pewien czas. Za to zdecydowanie słowo retro paruje tu jak ulał.
Carole Nelson Douglas stworzyła świetną postać Irene - śpiewaczki i aktorki, która łamiąc nagminnie konwenanse doskonale radzi sobie w konserwatywnym, londyńskim świecie.
Tak, jak Sherlock Holmes miał swojego Watsona, tak i Irene ma wierną kronikarkę - Penelopę, która tworzy nią świetny duet.
Zawsze uwielbiałam Sherlocka Holmesa, więc kiedy usłyszałam o książce, która nie tylko będzie o nim mówiła, ale też rozwinie wątek Irene Adler - od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. To był naprawdę dobry wybór, chociaż tym razem to Sherlock stał się postacią poboczną, która przewija się co jakiś czas w tej historii. Nie jest to też ten Sherlock do którego przyzwyczaił nas Doyle.
Tutaj Sherlock został "zdemitologizowany", pokazany jako trochę zbyt butny i pewny siebie. Ale może taki właśnie wydał się Irene Adler, gdy przecięły się ich ścieżki.
Za to ona - elegancka, odważna i sprytna, od razu zyskała moją sympatię. Podobnie jak Penelopa, czyli Nell, która z szarej myszki stopniowo zaczęła stawać się coraz bardziej wyemancypowaną kobietą. To rozwój ich przyjaźni i wspólne losy stanowią najciekawszy element książki.
Kolejnym atutem jest świetnie oddany klimat Londynu tamtych czasów - ciemnych zaułków, wytwornych imprez i wszechobecnych plotek.
Jedynym czego mnie brakowało był... wątek kryminalny, który jak dla mnie zszedł na trochę zbyt daleki plan.
Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się świetnie. Dla mnie Dobranoc, Panie Holmes było jak pyszny deser, a teraz przymierzam się do dokładki.
Dzień dobry, Irene idzie już pocztą :)

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Ocena 4,5/5

Dobranoc, Panie Holmes, Carole Nelson Douglas, wydawnictwo Bukowy Las, czerwiec 2010

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz